Michał Piętosa

 Słów kilka o autorze:

imię: Michał
nazwisko: Piętosa
wiek:
rodzinna miejscowość: Suszec
szkoła (praca):
zainteresowania:

 Spis wierszy:

   Zbawienie
   Stróżowie
   ***
   Tworze
   Oni
   To, co we mnie
   Człowieku
   To, co mnie czeka
   ***
   Jezus Chrystus-ma nadzieja
   Imię pana mocną Twierdzą


   Zbawienie
Spotkał anioł Mistrza swego,
J poradzić chciał się Jego.
By w swej wiedzy dopiąć swego,
Wiele pytań miał do Niego.

Znał już ludzi, o nich pytał,
Widząc zło zębami zgrzytał.
Łzę z policzka swego wytarł,
No i Stwórcę tak zapytał:

Jahwe, Królu Wszechpotężny,
Ty co wszechświat w ręku dzierżysz.
Powiedz proszę aniołowi,
Jak uchodzi człowiekowi.

Zło którego się dopuszcza.
Ty mu wszystko tak przepuszczasz?
Mimo iż w miłość ubogi,
Powstrzymujesz gniew Swój srogi.

Grzech- śmiertelny dla człowieka,
Co go teraz w świecie czeka?
Śmierć i wieczne potępienie?
Jak zasłuży na zbawienia?

Stwórca odparł na te słowa,
A tak brzmiała Jego mowa:
Grzech śmiertelny- to jest pewne.
Lecz ja spełniam przepowiednie.

Syna Swego im posłałem,
Choć tak bardzo Go kochałem.
Daje ludziom Zbawiciela,
Daje im Emmanuela.

Jezus, Syn mój ukochany.
Zdejmie z serc ich te kajdany.
I choć będzie biczowany,
Choć będzie ukrzyżowany,

Nim trzecie będzie świtanie,
Z pośród martwych On powstanie.
On za swoje umęczenie,
Uzyska ludziom Zbawienie.

Anioł został pocieszony,
Bo człowiek będzie zbawiony.
Po to dostał swe sumienie,
By zasłużyć na zbawienie.

   powrót do spisu wierszy


   Stróżowie
Pierworodni,
Ze wszystkich najbardziej godni.

Doskonali,
W blasku są skąpani cali.

Nieśmiertelni,
Ze wszystkich najbardziej wierni.

Cnotliwi,
W czynach swych nieprzenikliwi.

Bogobojni,
Ze wszystkich najbardziej zdolni.

Ukorzeni,
Są miłością zniewoleni.

Hojni,
W swym obliczu tak dostojni.

Błogosławieni,
Oni nie zlękną się cieni.

Waleczni,
Groźni jak płomień odwieczny.

Kochający,
Dla nas ludzi dobrze chcący.

   powrót do spisu wierszy


   ***
Jestem rozdarty,
To bez wątpienia.
Nie poznaje siebie
Nie wiem z kim mam doczynienia.
Nie od niechcenia lecz w utrapieniach.
Wszystko się zmienia…
Dla czego?!

Nie przemyślane słowa ranią głęboko,
Nie będzie spoko-
Ty mały idioto.
Nie wiesz co pisać,
Nie wiesz co mówić.
Nie wiesz czy możesz jeszcze się trudzić.
Nie wiesz czy rano ty się obudzisz.
(Ale co gorsza sam siebie się brzydzisz)

Myśli się kłębią niesamowicie,
Sumienie nie milknie
Po tak wielkim zgrzycie.
Wszystko na włosku,
Wszystko na krawędzi,
A zły wciąż necie…i nęci.
Wciąż kombinuje,
Czeka i patrzy jak wszystko się psuje.
On w tym swe szczęście okrutne znajduje.
W tym że na grzechu człowieka buduje.

Zanim uczucie to legnie w gruzach,
Teraz, kiedy przeszłą najcięższa burza.
Kiedy sam się na siebie wkurzam…
Teraz…Za późno?
Czy wszystko stracone?
Myśli w mej głowie są tak szalone.
Czy to już koniec?
Masz poczuć pustkę?
Czy mamy cierpieć?
Podam Ci chustkę.
Wysmarkasz nosek,
Będzie w porządku.
Nie, nie straciłem jeszcze rozsądku.

To rana głęboka,
Ból jest zbyt ciężki.
Lecz każda zwłoka,
To większe męki.
Trzeba wyjaśnić,
Trzeba rozmawiać.
Trzeb nam kochać,
A nie rozrabiać.
Czy to był sen?
Czy to możliwe,
Żeby tak piękne były te chwile?
Kiedy za rękę
I wciąż pod Górę,
Każdy inny by to uznał za bzdurę.
A ja wspominam,
Bo jest co wspominać.
Kochać. Nigdy nie kończyć
Lecz zawsze zaczynać.

Gdybym miał jeszcze jedno życzenie,
Gdyby ktoś spełnił moje pragnienie…
Chciał bym zasnąć z Tobą.
Nigdy się nie zbudzić.
Wzrastać w miłości,
Życiem się nie trudzić.

Ale-co to?!
Wszystko się wali?
To o cośmy się tak bardzo starali?
Wszystko się kończy?
Nigdy!
Gotów ja umrzeć
Za miłość moją.
I oddać wszystko
Za czułość Twoją.
Jeszcze oddycham,
Ja jeszcze żyję.
Ale czy długo?
Strach ściska szyję.
Nie mogę!
Nie mogę,
Cię stracić!
Szybko pojmuję,
Lecz jest najważniejsze
To co ja czuję.
Miłość ma przetrwać
Wszystkie przeszkody.
Jak?
Na to Bóg ma swoje metody.
I czy człowiek stary,
Czy człowiek młody.
Poznaje po części,
Te boskie metody.

Miłość. Nie chciwość,
Wierność, Uczciwość. Nie niegodziwość.
I czystość serca
I czystość umysłu,
A mówię to bez żadnego namysłu.
Pragnę Cię kochać
Mój mały Promyczku.

Tak jest za zwyczaj,
Gdy zła sytuacja-
Do większej miłości
Jest to motywacja.
Serce nie sługa,
Szuka miłości.
Nie naiwności,
Lecz namiętności.

Trzeba nam myśleć
Za nim coś mówimy
Trzeba nam myśleć
Bo się poranimy.
Rany te bolą
I palą okropnie.
Każdy Ci powie
To całkiem roztropnie.
Że nie możesz w tej sprawie,
Myśleć pochopnie.

Zwarz na te chwile,
Kiedy razem byliśmy tyle.
Kiedy – kocham – tak wiele znaczyło,
Kiedy pod Górę się razem wchodziło.
Piękne to było,
Pięknie się żyło.
Wiem że bolało,
To co się stało.
To co się działo
Co się zdarzało.

Tak…pięknie było,
A moje Kocham
Wartości swej nie utraciło.

   powrót do spisu wierszy


   Tworze
Patrząc w niebo tworze miliony gwiazd.
Nie na- raz!
Bo tworze cały czas.
Delikatny wiatr schładza moją twarz,
I aż
   Nie przestanę, nie przestaje on.
W piersi serce niby dzwon.
Myśli w głowie tak dokładne.
Wizje wcale nie przesadne.
Gdy upadnę- mija chwila i powstaje.
Spytaj kto mi tę siłę daje.
No i tworzę.
Z Twoją siłą o mój Boże.
Tworze morze,
Takie wielkie i wzburzone,
Trochę straszne i szalone.
W gruncie rzeczy, trzeźwo patrzą
   Ono jest nieujarzmione.
W szczęściu tonę.

Tworzę skały i upały.
Cały świat ten doskonały.
Tworze lądy, mrozy, góry,
Tworze także piękne chmury.
Tworze zorze te polarne,
Tworze piękno naturalne.
Glony, ryby i porosty,
Te, co na skałach wyrosły.
Tworze drzewa i rośliny,
Delty rzek i ich doliny.
Tworze złoto i platynę,
Tworze węgiel, skamielinę.
Diament, piryt i kryształy,
Pomarańcze i migdały.
Tworze Ziemię, która rodzi,
Z której życie wciąż wychodzi.
Tworze deszcze, tworze susze,
Czego dotknę to poruszę.
Tworze ciągle nieustannie.
Tworze pięknie nienagannie.
Tworze życie, doskonale!
Tworze miłość, tworze żale.
Tworze przyjaźń nienawiść,
Tworze szczęście, tworze zawiść.
Zazdrość, przepych i bogactwo,
Biedę, nędze i żebractwo.
Tworze wszystko, co wymyśle.
Tworze nawet to, co wyśnię.
Tworze w kartki bieli świecie.
Nie w prawdziwym… przecież wiecie.
To Bóg Stwórca wszystko stworzył.
Piękną duszę w ciało włożył.
Tę tak bardzo nieśmiertelną,
Choć czasami Mu nie wierną.
Ja w poezji tworze świat,
Taki piękny i bez wad.
Co przez zło jest nie skażony,
Świętym blaskiem pokropiony.
Świat mych marzeń, wyobraźni,
Który nie zaznaje kaźni.

   powrót do spisu wierszy


   Oni
Oni są nieustraszeni.
Zawieszeni w czasie i przestrzeni.
Gdyby ktokolwiek chciał i miał to zmienić
To wiem, że tego nie zmieni.
Nieustannie niezagubieni.
Zawsze w bieli nigdy w czerwieni.
Nieznużeni i niezmęczeni.
Uszczęśliwieni i zadowoleni.
Łaską Bożą tak prowadzeni.
Błogosławieni, też tu na Ziemi.
Zawsze i wszędzie w mig pocieszeni.
I niezgorszeni i uzdolnieni.
Dla złego groźni, bo uświęceni.

Nie skomplikowani, dobrze nieznani,
Nam pomagający, nic nietracący.
Poukładani, nie oszacowani.
Tylko Bogu swemu oddani.

Skuteczni.
W walce swojej jak płomień odwieczny.
Waleczni są aż po sąd ostateczny.
Mistrzowie w władaniu mieczem obosiecznym.
Szatan – bez szans, przy nich nie skuteczny.

Wygrywają, bo kochają,
Wole Bożą dobrze znają.

Są pięknymi Aniołami,
Są też naszymi Stróżami.
Bożymi Wojownikami…
Oni zawsze będą z nami.

   powrót do spisu wierszy


   To, co we mnie
Na tapecie mego serca
Umieszczę twoją fotografie.
Wyjmę papier
I napisze list- Anonimowy,
Prosto z głowy,
Taki szczery,
Z dużej litery.
Będzie tam wiersz.
Nie jakaś zwykła fraszka-
Liryczna igraszka,
Lecz prosty wiersz.
Przesiąknięty Tobą.
To Ty będziesz jego ozdobą.
Twój zapach będzie się przeplatał z uśmiecham,
Słodkim, niby grzechem.
Ale białym, takim dobrym, doskonałym.
Twój głos będzie ukojeniem,
Będzie mym uspokojeniem.
Pocałunek niczym balsam
Na najgłębsze rany.
Nie, nie jestem zakochany.
Lecz…nie….chyba,
Czy na pewno? Ma królewno!
…Ja skłamałem, bo się bałem.
Zranić wcale Cię nie chciałem.
Ja powiedzieć Tobie chciałem
Że Cię bardzo pokochałem, lecz…
Się bałem.
Napisałem, choć powiedzieć Tobie chciałem,
Lecz powiedzieć nie umiałem,
Siadłem, wstałem,
Słowa dobrać się starałem,
Lecz napisać nie umiałem.
To, co wyszło samo przyszło.
Rychło, szybko, prędko, wartko.
Przebacz proszę biedna kartko,
Że na tobie moje słowa,
A nie do niej piękna mowa.
Ale starczy już gadania.
Pora treści przekazania:
Gdy Cię widzę wzdycham szczerze,
Nie wiem skąd ten żar się bierze.
Kocham! Pragnę! Potrzebuje…
Człowiek szybko plany snuje.
Wiem, że pragnę rozmów z Tobą
Mego życia Tyś ozdobą.

   powrót do spisu wierszy


   Człowieku
Czemu tyle kar, czemu tyle ran?
Czemu zło nas tak dotyka?
Czemu zło nas dziś spotyka?
Kataklizmy, roztargnienia,
Wojny, gwałty i schorzenia.

Po co wszystko?
Czy człowiek upadł tak nisko?
Wytocz piłkę na boisko,
I przy nodze trzymaj blisko.
Graj w to życie, graj obficie.
Zbieraj punkty, strzelaj gole,
Nie zostawaj w łez padole.
Mimo iż się mało cenisz,
Swoje życie możesz zmienić.
Pracuj szczerze i rzetelnie,
Nie zachowuj się bezczelnie.

Bóg zrozumie cię człowieku,
W jakimkolwiek byś był wieku.
I czy wierzysz, czy też wcale,
On wysłucha twoje żale.
Szacunek mu się należy,
Nawet, gdy ktoś Weń nie wierzy.

Żyj więc w zgodzie z Ziemią całą.
Z tą tak piękną doskonałą.
A gdy umrzeć przyjdzie tobie,
Złożym cię w tej Ziemi- w grobie.
I odejdzie dusza z ciała,
I do nieba będzie gnała.
W sercach bliskich pozostaniesz.

Gdy do raju się dostaniesz,
Będziesz myślą i modlitwą,
Wspierał nasze wstawiennictwo.
A gdy życie dokonamy,
W Raju wszyscy się spotkamy.
I nie będzie już żałości,
Śmierci, niedoskonałości.
W szczęściu wszyscy będą rośli,
Zatopieni w żar MIŁOŚCI.

   powrót do spisu wierszy


   To, co mnie czeka
To, co w sercu moim czuje,
Właśnie teraz opisuje.
Czuje lęk, czuje niepewność,
Czuje w sercu swoim zmienność.
Nie chce zimnym być, gorącym chce!
Lecz uczucia dręczą mnie.
I co robić nie wiem nieraz,
Nawet lęk ja czuje teraz.
Czas mnie goni czas ucieka,
Kto wie co mnie jutro czeka.
Czy mam stanąć w świątyń progu
I swe życie oddać Bogu?
Czy inaczej się poświęcić
I z dziewczyną się zaręczyć.
W życiu zająć się rodziną.
Bogiem moim i dziewczyną.
Wszystko razem to połączyć,
Dobrze zacząć dobrze skończyć.
Lęk zanika, lęk odchodzi.
Wszystko zaczyna wychodzić.
I klarować się zaczyna,
Ta moja myśli lawina.

   powrót do spisu wierszy


   ***
Co czuję?
Nie wiem.
Nieraz myśli kłębią się niesamowicie,
A gdy chcę je złapać-
Pustka.
Ale chyba nie oznacza to
Że jestem pustym człowiekiem?
Nie wiem.
Co Ty czujesz?
Skąd to mogę wiedzieć,
Skoro nawet Ty nie jesteś tego pewna.
Razem a jednak osobno?
Nie sądzę.
To przypomina mi piękny sen.
Piękny lecz nie pewny.
Wystarczy szmer żeby się urwał
I zniknął na zawsze
W bezmiernych czeluściach mojej wyobraźni.
W miejscu gdzie nikt niema dostępu.
Czy jestem skazany na cierpienie?
Ty mi to powiedz.
Serce dalej dąży do przodu.
Dalej pod górę i do Ciebie.
Czy zdąży zanim będzie za późno?
Czy kiedykolwiek jeszcze się spotkamy?
Znów nie wiem…
Tyle przeszkód na drodze tej miłości.
Przecież ona nie dąży do nieprawości,
Na chwałę Boża?!
-…………..(ciszej…)
ktoś jeszcze usłyszy!
Me serce przestaje bić
Bo nadzieja w nim gaśnie.
Nadzieja,
Którą tylko Ty możesz rozpalić.
Którą Ty zgasiłaś,
A on, nie Ten, który nas miłuje
Tak iż wydał Swego Syna za nas
Lecz ten, który kusi,
Stawia bele pod nogi.
Zaszczepia w sercu zazdrość.
Zazdrość?
Tak, to coś okropnego.
Strasznie nie przenikliwego.
Dla człowieka miłującego…
Cud Twój Panie jakim Ty moja droga jesteś……….!!!
Ciszej, csiiii…
To koniec, płomień zgasł.
Dla czego nie postąpiliśmy inaczej?
Dla czego nie poddaliśmy się miłości,
Która otaczała nas,
Która obejmowała swymi ramionami,
Która przeszywała duszę
I rozpalała serca?
Bałaś się ryzyka?
Bez ryzyka nic nie zyskasz.
Lecz rozumiem.
Jeśli kocham naprawdę- mam odejść.
Jeśli naprawdę kocham
To przetrwam!
Lecz czy serce nie przestanie krwawić?
Ta rana się nie zagoi tak prędko.
Wieczność?
To chyba za mało.
Twierdzisz że wrócimy?
Nie- bo ja wydałem ostatnie tchnienie.
Me serce pękło!
Zamknąłem się w sobie,
Nie wiem czy zdołasz mnie otworzyć.
Spróbuj może się uda…
Nie ma sprawiedliwości bez miłości,
Ani miłości bez zazdrości(?)
To zazdrość najbardziej niszczy.
Z miłość Twoją życie me.
Nie odchodź bo zniknę,
Spraw bym odżył- w Tobie.

Już mnie niema, a jednak jestem.
Jestem bo myślę i czuje nadal.
Lecz to jeszcze chwilka.
Tylko impuls.
Czy mam myśleć?
Po to aby być, by egzystować
I nie zniknąć w przestrzeni
Nie przeniknionej samotności?
To bez sensu.
Gdy widzę jak przechodzisz obok mnie,
Gdy chociaż pomyślę…
Ból rozdziera mą duszę na połowę.
Niszczy!
Błagam pomóż mi!
Błagam!
Lecz nie słyszysz…
Albo nie chcesz słyszeć.
Umieram,
A raczej umiera we mnie to
Kim na prawdę byłem.
Znów mam stać się złym człowiekiem?
Narzędziem rąk złego mistrza?
Mam niszczyć ludzi?
Mam władać ich umysłami?
Żądza władzy?
Wolę odejść od świata!
Zamknąć się i żyć w smutku
W rozterce, samotności, żalu-
Aż mnie nie pochłonie,
A me serce nie wykrwawi się z miłości?
Dla czego? Dla czego!?
Gdy zrozumiesz swój błąd,
Będzie już za późno.
Możesz mnie nie odratować,
Nie odnaleźć wgłębi mnie samego.
Także będziesz cierpieć.
Chcesz abym odszedł?
Robię to z miłości do Ciebie.
Choć w brew całemu sobie.
Żadne z tamtych dni nie powrócą,.
Jak będzie?
Los w Twoich rękach.
Byle by nie było za późno…
A już prawie jest.

(Nawet w najgłębszej kopalni, w beznadziei, można odnaleźć żyłę złota.
Zawsze jest nadzieja)

   powrót do spisu wierszy


   Jezus Chrystus-ma nadzieja
   (tekst piosenki)
Będę śpiewał Panu tę pieśń.
Będę śpiewał z całych mych sił.
Jestem przecież dzieckiem Boga.
W Panu moim będę wiecznie żył.

On jest Drogą, Prawdą i Życiem.
On jest wszystkim tym, co mam.
On jest sensem mego życia.
I dla Niego śpiewam i gram.

W Tobie Panie cała nadzieja. W Tobie wiara, w Tobie miłość.
Dzięki Twej miłości Panie, życie moje się zmieniło.

Pan jest studnią wody żywej.
Pan przepaścią miłości bez dna.
On nam daje siebie całego.
Do Niego należysz ty i ja.

On nam daje miłość czystą.
Chce żebyśmy się kochali.
Żyli tylko Jego miłością.
Jemu się ofiarowali.

W Tobie Panie cała nadzieja. W Tobie wiara, w Tobie miłość.
Dzięki Twej miłości Panie, życie moje się zmieniło.

   powrót do spisu wierszy


   Imię pana mocną Twierdzą
   (tekst piosenki)
Choć upadłem i tak wstaję.
Ty mi Panie tę siłę dajesz,
I nie zostawisz mnie
Bym został JA i mój grzech.

Oko w oko z Tobą staje.
Życie moje Ci oddaje,
I proszę przyjmij mnie
Ja nie chcę już więcej ranić Cię.

W Przenajświętszym Sakramencie,
Dajesz Swoje piękne Serce,
I pragniesz kochać mnie,
Takiego jakim jestem.

Kochasz wszystkich ludzi od początku
I grzeszników-bez wyjątku
I zawsze przyjdziesz gdy,
Wzywamy Imię Twe.

Bo imię Twoje Panie mój,
Jest mocną Twierdzą , więc przy mnie stój,
I nie każ prosić więcej Cię,
Byś nie zostawił, nie zostawił mnie.

W Twych ramionach znajdę szczęście,
To czego szukałem wiecznie.
Bo Tyś Miłością jest,
W Tobie początek drogi i kres.

Bo imię Twoje Panie mój,
Jest mocną Twierdzą , więc przy mnie stój,
I nie każ prosić więcej Cię,
Byś nie zostawił, nie zostawił mnie.

   powrót do spisu wierszy

Zostaw komentarz