Listy od Was do nas – 2004 rok

   Listy nadesłane po Franciszkańskim Dniu Skupienia "Greccio" (10-12 grudnia 2004):

   Pokój i Dobro
   Pozdrawiam serdecznie całe Franciszkańskie Centrum Młodzieżowo-Powołaniowe.
   Na samym początku chciałbym Wam bardzo podziękować, za miło i radośnie spędzone dni skupienia. Dni te jak wszystkie inne były niezwykłe. Były one bardzo fajnie i sprawnie poprowadzone. Głównym "motorem napędowym" tych dni byliście Wy Franciszkanie.
   To właśnie z waszych ust nigdy nie zabrakło słów radości i pociechy. Dziękuje także, za wszystkie rozmowy osobiste, które odsłoniły mi moją drogę życiową. Nie mogę zapomnieć o wszystkich konferencjach, które były bardzo ciekawie poprowadzone i na pewno długo zostaną nie tylko w głowie ale i w sercu. Po odsłuchaniu wszelkich konferencji jak i po rozmowie z wami zmieniłem podejście do niektórych spraw. Dzięki wam zrozumiałem, że do życia trzeba podchodzić bardziej radośnie.
   W tym czasie było wiele wspaniałych momentów, a szczególnie jednym z tych przepięknych chwil była modlitwa, która pozwoliła nie tylko na skupienie się, ale także na kontemplowanie w moim sercu Pana Jezusa. Nie zdołam wymienić tego wszystkiego, za co chciałbym wam podziękować dlatego napisze krótko ale szczerze: ZA WSZYSTKO DZIĘKUJE.
   POZDRAWIAM Was serdecznie.
   Pamiętam o was w modlitwie.
   Pokój i Dobro.
   Paweł z Książenic
  (sent: 16 grudnia 2004)

   Listy nadesłane po Franciszkańskim Dniu Skupienia "Carceri" (19-21 listopada 2004):

   Witam!
   Chciałabym się podzielić wrażeniami z Dnia Skupienia "Carceri". Trochę późno spisuję to, co przeżyłam, ale lepiej późno niż wcale 😉
   W piątek jak zwykle odbyło się nabożeństwo, tym razem była to Droga Krzyżowa. Później mogliśmy wysłuchać Bajki na dobranoc :), która pobudziła nas do rozmyślań. Oprócz tego odwiedziło nas małżeństwo, które opowiadało o misjach w Afryce. Warto też dodać, iż całe te Dni Skupienia były poświęcone misjom. W sobotę jak zwykle były konferencje, modlitwy i czas wolny. Za to w niedzielę mogliśmy rozważać fragment tekstu z Pisma Św. w kręgach biblijnych. Poza tym teatr działający przy naszej parafii przedstawił dla nas półgodzinny spektakl. Podsumowując te trzy dni, stwierdzam, iż były one tak samo udane jak poprzednie. Bardzo mi się podobało, gdyż mogłam tam zastanowić się nad swoim postępowaniem, wysłuchać ciekawych i pouczających konferencji, a także spotkać starych znajomych.
   Składam wielkie dzięki wszystkim organizatorom i opiekunom, a także pozdrawiam wszystkich uczestników.
   Zosia 🙂
   (sent: 29 listopada 2004)

   Na początku chciałbym wam wszystkim bardzo podziękować za to, iż mogłem uczestniczyć w dniach skupienia CARCERI. Czas spędzony w waszym centrum wspominam niezwykle miło i radośnie. Ta atmosfera miłości, radości i otwarcie na drugiego człowieka jest tym czymś, czego wam nigdy nie brakuje.
Dziękuje także, za wszelką wiedzę, którą przekazaliście mi w postaci różnych konferencji, a także świadectw. Tyle dla mnie zrobiliście dobrego, iż w żaden sposób nie zdołam wam się odwdzięczyć (ale macie zapewnioną z mojej strony modlitwę). Dziękuję wszystkim franciszkanom za wszelkie wskazówki, które udzieliście mi na dalsze ziemskie pielgrzymowanie. Wszystko to, co uczyniliście, mocno utwierdziło moją wiarę.
   Kieruję pozdrowienia jak i podziękowania dla wszystkich FRANCISZKANÓW.
   Pozdrawiam serdecznie (do zobaczenia w grudniu).
   POKÓJ I DOBRO.
   Paweł z Książenic
   (sent: 28 listopada 2004)

   Witam!
   Dwie godzinki temu wróciłam do domciu. Było świetnie i za ten wspaniale spędzony czas chciałabym wszystkim braciszkom i Ojcom serdecznie podziękować " Bóg zapłać "!
   Jeżeli chodzi o dni skupienia , to tematem były misje. Mieliśmy konferencje na ten temat oraz odwiedziło nas małżeństwo, które było na misjach w Republice Centralnej Afryki. Opowiedzieli nam o warunkach tam panujących oraz przywieźli ze sobą różne rekwizyty, m.in. narzędzie, którymi tamtejsi ludzie się posługują.
   Mieliśmy również spotkania w grupach, w których zastanawialiśmy się jak my dzisiaj, możemy głosić ewangelię.
   Były również zabawy i śpiew.
   Pozdrawiam wszystkich uczestników
   Dorotka:)
   (sent: 23 listopada 2004)

   Uwaga!
   Wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem Dni Skupienia "Carceri", które dobiegły końca zaledwie 7 godzin temu… Nie potrafię i nie chcę wrócić do szarej rzeczywistości. Po dłuższym rozmyślaniu i wspominaniu tych niesamowitych przeżyć doszłam do czegoś pięknego – czegoś, co nagle tak wyraźnie i namacalnie mnie uderzyło: OFM – (w szczególności: bracia – Arturze, Auksencjuszu, Idzi i Nazariuszu oraz ojcowie – Kasjanie, Sergiuszu) – jesteście dla mnie drugą rodziną! Czułam się jak w domu i tęsknię teraz jak za domem…
   Jeśli kiedykolwiek miałabym się do kogoś zwrócić o pomoc – jesteście na drugim miejscu. Na pierwszym jest Bóg.
   Pokój i Dobro!
   Początkujący "uczestnik Nowej Ewangelizacji" -> Daga
   
>> napisane pod wpływem silnych przeżyć związanych z Dniami Skupienia "Carceri", z prośbą o przekazanie wszystkim braciom i ojcom obecnym na Dniach (wymienieni wyżej) 🙂 <<
   (sent: 21 listopada 2004)

   Listy nadesłane po Franciszkańskim Dniu Skupienia "Porcjunkula" (8-10 październiaka 2004):

   Pokój i Dobro
   Nazywam się Paweł. Chciałbym podzielić się z wami miomi wrażeniami i przeżyciami z dni skupienia.
   Byłem u was pierwszy raz i początkowo się bałem (nowe otoczenie, nowi ludzie, nowe znajomości), ale po otwarciu drzwi przez jednego z braci (NAZARIUSZA) wiedziałem że będzie fajnie – i tak się stało naprawdę było wyjątkowo. Ta atmosfera przepełniona miłością i radością – tego nie da się opisać to trzeba przeżyć.
   Młodzież była wyjątkowa (bardzo przyjaźnie nastawiona), a o FRANCISZKANACH już nie wspomnę po prostu byliście fantastyczni (każdy z was dawał nam dobry i godny przykład do naśladowania).
   Chciałbym wam podziękować za wszystko co zrobiliście dla mnie (dziękuje wam za ciepłe przyjęcie mnie). Dziękuję za wszelką wiedzę jaką przekazaliście mi na temat św. Franciszka. Ale to nie koniec mam zamiar jeszcze do was przyjeżdżać – tak szybko mnie się nie pozbędziecie (żartowałem).
   Dzięki za wszystko. Pozdrowienia dla wszystkich FRANCISZKANÓW.
   Pamiętam o was w modlitwie
   Paweł z Książenic
   (sent: 31 października 2004)

   PaX!
   Nie wiem od czego zacząć, bo takich przeżyć nie da się opisać słowami, nijak zdefiniować…
   Byłam.
   Po prostu byłam i to wystarczy.
   Kto nie był, ten z takiego opisu wrażeń nie wyniesie nawet najmniejszej cząstki tego, co każdy z nas doświadczył na październikowych (8-10) Dniach Skupienia "Porcjunkula", które zorganizowali Bracia Mniejsi z FCMP w Chorzowie.
   Wspólne posiłki, oczywiście gorliwa i szczera modlitwa, dyskusje, śpiew, spowiedź, Eucharystia oraz przedstawienie przedstawiające życie i śmierć św.Franciszka – "Transitus", które wywarło na mnie ogromne wrażenie i odcisnęło się jakoś w mojej pamięci i sercu… wszystko to niesamowicie wpływa na człowieka, zwłaszcza gdy jest w otoczeniu ludzi, którzy chcą się zbliżyć do Boga. Tam wszyscy na swój sposób świadczą – swoich zachowaniem, postawą. Szkoda tylko, że po takich 2 dniach trzeba wrócić do szarej rzeczywistości, gdzie wszystko jest już zupełnie inne.
   Ze swojej strony chciałam niesamowicie gorąco podziękować Braciom i Ojcom za to, że organizują dla nas takie spotkania – dni, kiedy możemy się naprawdę oddalić od tego, co "przyziemne". Z całego serducha będę się modlić, aby Bóg błogosławił Wam w tym przedsięwzięciu oraz aby kolejne Dni Skupienia przynosiły coraz bardziej obfite owoce w naszych sercach:)
   Daga
   (sent: 21 października 2004)

   Witajcie!
   Już jakiś czas zastanawiałam się czy nie przyjść na wasze Dni Skupienia. I wreszcze się tym razem zdecydowałam.
    Nie żałuję. Widzę, że dały mi one znów wiele siły do trwania przy Nim i świadczenia o Nim po moim powrocie.
   Dużo też myślałam o tym co powiedział o. Sergiusz gdy ja stwierdziłam, że mogę każdemu powiedzieć o tym, że wróciłam. I myślę, że miał wiele racji. To jest ciężkie. Nie wszyscy będą chcieli o tym słuchać. Ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo. I dlatego ja chcę o tym mówić wszystkim napotkanym ludziom. Chcę by wiedzieli, że to jest ta jedyna droga.
   Pozdrawiam i proszę o modlitwę
   Ewa
   (sent: 13 października 2004)

   Pax et Bonum!
   Chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami z dni skupienia pod hasłem "Porcjunkula". Już trzeci raz mogłem brać udział w dniach skupienia organizowanych przez Wspólnotę Braci Mniejszych i muszę przyznać, że były to bardzo owocne chwile. Przed wyjazdem miałem duże problemy ze swoją wiarą i z powołaniem. Nawet za bardzo mi się jechać nie chciało, jechałem tak z przyzwyczajenia i żeby oderwać od spraw, które mnie prześladowały. Ale dokonała się we mnie jakaś przemiana, szczególnie po przedstawieniu jakie mogliśmy oglądać, przedstawiane przez grupę teatralną o. Kasjana. Dała mi ona dużo do myślenia i miałem ochotę się na nim rozpłakać. Odczułem znowu Głos Boga, który mówił: Pójdź za mną! Wtedy narodziło się we mnie głębokie nawrócenie i znowu odzyskałem wiarę. Mogłem także na dniach skupienia porozmawiać z braćmi i nawet mi to nieźle szło, bo zazwyczaj jestem bardzo nieśmiały, ale tam jakoś nie zwracałem na to uwagi. Mogłem też poznać nowych kolegów, koleżanki i muszę przyznać: OFM to fajna sprawa.
   Pozdrawiam
   Kuba
   (sent: 11 października 2004)

   Teksty napisane po jednym z turnusów Wakacji z Chrystusem, który odbył się w Jastrzębiej Górze (15-23 sierpnia 2004):

   Było pewne, że Wakacje z Chrystusem w Jastrzębiej Górze będziemy mile wspominać. Atmosfera przyjaźni i zrozumienia towarzyszyła nam od samego początku, chociaż sam początek był niepewny, bo przecież dopiero poznawaliśmy się. Pogoda dopisywała nam cały czas. Woda w Bałtyku, choć nie zawsze ciepła, urzekała nas swoim szumem i bajecznymi odcieniami zarówno podczas wschodów jak i zachodów słońca. Wieczory w centrum Jastrzębiej Góry były nadzwyczaj przyjemne. W wielu miejscach zachęcano nas do wzięcia udziału we wspólnych zabawach przy dźwiękach muzyki. Przebojami tego lata były: Dragostea din tei i wspaniały hit lidera polskiej sceny disco-polo-Boys: Jesteś szalona. Tego ostatniego utworu mieliśmy okazję wysłuchać na żywo podczas koncertu, na który wygraliśmy 6 wejściówek. Niewątpliwą atrakcją była piesza wycieczka do Władysławowi brzegiem morza, podczas której mieliśmy okazję bliżej się poznać. Panowie kierowcy zapewnili nam wiele emocji, zarówno w drodze do jak i z Jastrzębiej Góry. Naszą podróż, ze względu na ilość adrenaliny, można porównaćz tym, co zobaczyć można w amerykańskich filmach akcji. Idealnie udał się nam odpoczynek w Jastrzębiej Górze; mamy nadzieję wrócić tam za rok.
   By Matheo and Pozitivman
   (sent: 24 sierpnia 2004)

    Pobyt w Jastrzębiej Górze to wspaniałe wakacje. Jednocześnie aktywny wypoczynek, pełen zabawy, rozrywki, uśmiechu, a także czas skupienia, spacerów i modlitwy. To także rozśpiewane wakacje. Blisko Boga i drugiego człowieka. Na pewno długo pozostaną w mej pamięci. Dziękuję.
   K.
   (sent: 21 sierpnia 2004)

   Pobyt w Jastrzębiej Górze pozwolił nam doświadczyć obecności Boga w drugim człowieku i w pięknie przyrody. Owe doznania nie mogłoby się obyć bez Trzech Towarzyszy, którzy ciągle umacniali nas i nakierowywali na odkrycie drogi naszego powołania. Gościnność Sióstr Nazaretanek sprawiła, czuliśmy prawdziwą rodzinną atmosferę.
   Zakończymy naszą wypowiedź wierszem:
   "Prędzej w morzu braknie wody,
   W cukier zmienią się lody,
   Niż my zapomnimy te chwile,
   Które przeżyliśmy mile".
   Dziękujemy organizatorom!
   Kasia, Ania, Masia, Monika
   (sent: 21 sierpnia 2004)

   Pobyt na Wakacjach z Chrystusem w Jastrzębiej Górze sprawił, iż stałyśmy bardziej otwarte na ludzi oraz życzliwe dla drugich osób. Dzięki tym dniom mogłyśmy się spotkać i bardziej przybliżyć do Boga. Miło wspominamy wyprawę do Władysławowa, gdy wspólnie mogłyśmy otworzyć nasze "plecaki" i dzielić się tym, co w nich posiadamy. Dzięki Trzem Towarzyszom zrozumiałyśmy, że nie warto koncentrować się na samym sobie. Czas tutaj wspólnie przeżyty sprawił, iż postać św. Franciszka z Asyżu stała nam się bliższa. "Syn Boży stał się dla nas drogą, którą nam pokazał i której bas uczył słowem i przykładem święty nasz Ojciec Franciszek, prawdziwy Jego miłośnik i naśladowca" (św. Klara, Testament).
   Faustyna, Bogumiła, Aleksandra.
   (sent: 21 sierpnia 2004)

   Tekst napisany po jednym z turnusów Wakacji z Chrystusem, który odbył się w Szczawnicy (5-13 lipca 2004):

   Nigdy nie byłam na wakacjach organizowanych przez braci i ojców franciszkanów z Centrum Młodzieżowo – Powołaniowego w Chorzowie. Ale zdecydowałam się, namówił mnie Szymek (mój kuzyn, któremu będę za to wdzięczna chyba przez wieeeeeeele lat), który był w zeszłym roku w Koszarawie.
   Dnia 5 lipca wsiedliśmy do busa i wyruszyliśmy do Szczawnicy. Było tak sobie, muszę przyznać. W końcu nikogo nie znałam. Szymek miał trochę znajomych z zeszłego roku, więc było mu łatwiej. Braciszek Artur siedział z przodu sam, ojciec Jozue (jeszcze wtedy nie "wujek") dosiadł się do tyłu i zaczęło się poznawanie wszystkich nawzajem. Tylko, że my siedzieliśmy z przodu, więc dalej było nam obco.
   Ale już od następnego dnia było coraz lepiej. Wspólne posiłki, pierwszy wieczór (jeszcze dnia poprzedniego) – i lody przełamane. Może nie do końca, ale pierwsze już na pewno. Okazało się, że wszyscy są wspaniali, otwarci, chętni do rozmowy i wygłupiania się też.
   W Szczawnicy zawsze znalazł się czas na modlitwę i na zabawę. Chodziliśmy po górach, jeździliśmy na wycieczki busem, mieliśmy czas wolny w mieście, jak i w naszym "ośrodku". Było świetnie – akcja "oczyszczanie miasta", miejscowa potańcówka przy muzyce na żywo, pudełko lodów orzechowych na 15 osób, moczenie nóg w rzece, opalanie się, jazda na rowerze, rozmowy na "tarasie", zwiedzanie, integracyjne wieczorki, wspólna modlitwa, można by wyliczać i wyliczać w nieskończoność. Msze odbywały się i w kościołach (Szczawnica, Krościenko), i w terenie, na trasie, na szlaku. Było pięknie, pobożnie i radośnie. I wszystko na chwałę Panu.
   Z wujkiem Jozue można było się powygłupiać i nasłuchać wymyślonych na poczekaniu bajek, których bohaterem był Kubacha (znany innym pod pseudonimem Kubuś Puchatek). Braciszek Artur zaś najpierw poobserwował, a potem dopiero się rozkręcał. Z nim też było duuużo śmiechu oraz smakołyków, a przede wszystkim arbuzów (na naszych integracyjnych wieczorkach), ale nie zabrakło też poważnych rozmów o wszystkim "co się po głowie plącze"…
   I tak, dnia 13 lipca, nie mogliśmy się pożegnać, ściskaliśmy się, całowaliśmy (nie wszyscy) i wszyscy obiecaliśmy sobie, że postaramy się spotkać, jak nie w tym samym, to w zbliżonym liczbą, "szczawnickim" gronie.
   Dziękuję Wam za ten wyjazd, za to, że Was poznałam, że mogłam z Wami dzielić radości i smutki, i że teraz z o wiele większą gorliwością się modlę i świadczę, co jest najpiękniejszą pozostałością po tych cudownych 8 dniach spędzonych w Waszym towarzystwie.
   Wieeelkie "Bóg zapłać Wam", bo ja już bardziej nie potrafię!
   Daguś=)
   (sent: 10 września 2004)

   Listy nadesłane po Franciszkańskim Dniu Skupienia "Rivotorto" (4-6 czerwca 2004):

   Chcę się podzielić wielką radością, która jest w moim wnętrzu po udziale w dniach skupienia w chorzowskim klasztorze. Tematem przewodnim tego spotkania była wspólnota. W szeregu konferencji dowiedziałem się bardzo dużo o wspólnocie między ludźmi. Dzięki świetnie przygotowanym "wykładom", dostrzegłem wiele korzyści płynących z życia we wspólnocie z innymi ludźmi. Myślę, że stałem się trochę innym, bardziej otwartym na ludzi człowiekiem. Plagą dzisiejszych czasów jest egoizm i samotność w tłumie. Wielu cierpi z powodu samotności, ale nie ja! Po dniach skupienia inaczej podchodzę do ludzi, jestem bardziej otwarty, bo wiem (po wykładzie Ojca profesora Witosława z Panewnik), że samotność (stronienie od ludzi) zabija w człowieku solidarność, altruizm, zanikają talenty, którymi obdarzył Bóg. Oprócz konferencji i modlitwy, było także dużo śmiechu i zabawy. Ostatni dzień umilił nam jeden z uczestników – Tomek. Pan obdarzył go talentem tańca. Dzięki niemu mogliśmy nauczyć się kilku podstawowych kroków samby. Było super! Dzięki Tomku!
   Dni skupienia, to taki szczególny czas. Czas jakby normalny, a zarazem inny, lepszy. Była po prostu super atmosfera, atmosfera miłości, przyjaźni. Jeszcze długo będę pamiętał piękne "od ucha do ucha" uśmiechy kolegów i koleżanek oraz ojców i braci biorących spotkanych w Chorzowie. Dzięki temu spotkaniu poznałem wielu dobrych ludzi. Jestem bardzo wdzięczny o. Sergiuszowi, br. Ananiaszowi i pozostałym braciom za zorganizowanie tak wspaniałego czasu dla młodzieży. Nam tego potrzeba!!! Dzięki Wam, drodzy Bracia Mniejsi, świat jest choć troszkę lepszy, bo uczycie ludzi miłować się i uśmiechać do siebie, zamiast nienawidzić. Chwała Jezusowi, który natchnął Was do zorganizowania tego dzieła.    Szczęść Boże!
   Adrian
   (sent: 26 czerwca 2004, 15:00)

   Chciałbym podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w ostatnim dniu skupienia – RIVOTORTO. Moim współbraciom, dziewczynom i chłopakom. Dzięki, że byliście.
   Artur
   (sent: 11 czerwca 2004, 23:28)

   Byłam już na wielu spotkaniach o tematyce wspólnoty, sama należę do wielu wspólnot ale to właśnie na tych rekolekcjach uświadomiłam sobie jak bardzo ważna jest w życiu każdego człowieka wspólnota. Zawsze pomaga mi to wszystko odkryć postać świętego Franciszka i jego życia.
    Dla mnie wspólnota jest pięknym witrażem. Każda osoba stanowi część tego wspaniałego dzieła. Każdy kawałek jest inny, niezastąpiony, piękny – ale sam w sobie nie wiele może przedstawić. Tylko razem połączone kawałki witrażu tworzą coś niesamowitego! Wspólnota to miejsce w którym możemy podzielić się tym co mamy najpiękniejszego – czyli samym sobą. Ja mam wiele talentów, darów, których nie mają inni, ale reszta jest obdarowana wieloma łaskami i talentami, których nie mam ja.
    I tylko uzupełniając siebie nawzajem tworzymy coś cudownego. Teraz kiedy nie możemy być razem i każdy żyje swoim życiem, jeszcze bardziej doceniam naszą wspólnie stworzoną wspólnotę i jest mi jej brak aczkolwiek nadal doświadczam jej mocy w swoim życiu. Mimo, że już nie modlimy się wspólnie, nie śpiewamy, nie jemy… to i tak tworzymy najwspanialszą wspólnotę dlatego, że nieustannie się za siebie modlimy!
   Módlmy się za siebie nawzajem, a nasza wspólnota nigdy nie przestanie istnieć!
   Dziękuję wszystkim za radość i smutek, za uśmiech i łzy – po prostu za to,że byli!
   Dziękuję, że mogę wzrastać i dzielić się sobą we wspólnocie.
   Ewelina
   (sent: 10 czerwca 2004, 21:13)

   Szczęść Boże!
   Chciałabym się podzielić moimi wrażeniami po dniach skupienia, które odbyły się 4, 5 i 6 czerwca br. Na początku chcę podziękować wszystkim, którzy zorganizowali ten wspaniały weekend.
   Te trzy dni były dla mnie czasem zbliżenia się do Boga. Przedtem nie zdawałam sobie sprawy z tego jak niewiele potrzeba, by utworzyć wspólnotę. Teraz już rozumiem jak ważna jest ona na dla człowieka. Potrafię patrzeć na świat przez pryzmat dzielenia się z innymi tym co posiadam. Poza tym był to czas, w którym mogłam żyć tak jak zawsze chciałam – 1. Blisko Eucharystycznego Boga 2. We wspólnocie, tworząc z innymi ludźmi jedną, wzajemnie rozumiejącą się rodzinę. Dni skupienia nauczyły mnie kochać innych, nawet jeśli ich charakter nie zgadza się z moim.
   Podsumowując cały weekend mogę stwierdzić, iż był on cudowny, ponieważ nauczył mnie wielu rzeczy i pokazał jak prosto odnaleźć szczęście we wspólnocie – wystarczy tylko dzielić się braterską miłością. Czekam z utęsknieniem na następne dni skupienia, które tak jak te zbliżą mnie do Boga.
   Pokój i dobro!
   Zosia 🙂 🙂
   (sent: 8 czerwca 2004, 18:33)

   Szczęść Boże Braciszkowie Skrzydlaci!
   Chwalmy Boga!
   Chciałem się podzielić moimi przeżyciami z dnia skupienia zatytułowanego "Rivotorto"! Może zacznę od końca spotkania, ale dla mnie najważniejszego momentu mianowicie Msza prymicyjna ojca Rajmunda! A dokładnie błogosławieństwo! Czułem jak ręce ojca Rajmunda stały się rękami samego Boga czułem jak moc płynąca z jego dłoni wtapia się w moje serce w mój umysł! Gdy odchodziłem od balasek przez pierwsze chwile byłem w szoku! To, co wtedy czułem jest nie do opisania, nie potrafię obrać tego uczucia w zwykłe słowa! Dla mnie to właśnie był najpiękniejszy moment z całego skupienia!
   Tematem przewodnim towarzyszącym nam przez całe spotkanie była wspólnota! Staraliśmy się (wszyscy tam obecni) powiedzieć co to jest wspólnota, na czym polega życie wspólnotowe! Mój wniosek do jakiego doszedłem po tym właśnie skupieniu jest taki a mianowicie łatwo jest powiedzieć co to jest wspólnota, jak mamy żyć w wspólnocie jak mamy się stawać braćmi dla drugiego człowieka, czym i w jaki sposób mamy się dzielić z innymi ale gorzej jest to zastosować w życiu! Nie jest to takie proste! Najważniejsze są jednak intencje chęć dążenia do tego aby stworzyć taką nieskalaną wspólnotę! Dziękuje wszystkim ludziom, których spotkałem na tym skupieniu! Właśnie wszyscy razem próbowaliśmy wraz z braćmi utworzyć wspólnotę! Choć musze powiedzieć, że było to bardzo trudne gdyż większość ludzi widziało się ze sobą pierwszy raz w życiu! Przeszkodą był także, do czego musimy się przyznać także ja sam, że przyjechaliśmy na Rivotorto z jakąś swoją "paczką"; grupą ludzi z którymi jest na dobrze bo mamy z kim pogadać, ale to właśnie jest błędem! Przyjeżdżamy na skupienie po to ażeby być wszyscy razem a nie tworzyć osobne obozy!
   Z swoje strony chciałem podziękować organizatorom br. Ananiaszowi , o. Sergiuszowi , br. Mojżeszowi oraz reszcie współbraci i uczestnikom czuwania, że mogłem dzięki wam wszystkim poznać na nowo Boga i że chce do tego dalej dążyć! Zapomniałbym, dziękuję także za bardzo zdrowe i wygodne spanie na ziemi!
Chciałem jeszcze zachęcić wszystkich czytających to, do przyjazdu na następne dni skupienia, które odbędą się w październiku!
   Dziękuję!
   Z PANEM BOGIEM!
   KAROL
   (sent: 8 czerwca 2004, 11:00)

   Szczęść Boże!
   Czas, który spędziłem w Chorzowie na dniach skupienia nazwanym "Rivotorto" był czasem łaski. Oto w te zwykłe 2 dni przeżyłem coś czego nie doświadczyłem ani razu w moim krótkim, 17-letnim życiu.
   Nareszcie poznałem na czym polega Wspólnota, Rodzina. I nareszcie Ktoś (w domyśle brat Ananiasz) powiedział mi, że nie jestem sam i że ktoś może mnie jeszcze obdarzyć swoim czasem, radością i braterską miłością. Chociaż mam liczną rodzinę (7-osobową) to nigdy nie czułem się tak kochany i dowartościowany jak wśród braci. Chociaż z AJ nie rozmawialiśmy dużo, to i tak wiedziałem, że mogę na nim polegać. Czułem się przy Nim jak przy starszym bracie, którego nie mam. Pokazał mi inny punkt patrzenia na moje życie. I musze przyznać, że nie ma to jak braterska bijatyka, która tylko umacnia w przyjaźni. I chociaż teraz jestem w domu, to wiem, że kiedyś się jeszcze spotkamy. Jak nie w październiku, lub w ciągu naszego życia, to na pewno miejscem spotkania będzie Niebo.
   Pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników.
   Kuba "GG"
   (sent: 7 czerwca 2004, 23:25)

   Szczęść Boże!!!
   Bardzo cieszę się, że mogłem być na Dniach Skupienia w Chorzowie, które odbywały się od 4.VI do 6.VI. Dowiedziałem się wiele ciekawych rzeczy i mogłem posłuchać interesujących konferencji.
   Nie zapomnę też o czasie tzw. rekreacji, kiedy to Tomek podzielił się z nami swoim talentem i wraz z nim tańczyliśmy różne motywy taneczne. Chciałbym bardzo serdecznie podziękować tym osobom, z którymi dzieliłem się na spotkaniu w małych grupach, spotkanie to pozwoliło mi otworzyć się na innych ludzi.
   Na końcu pozdrawiam wszystkich, z którymi przeżyłem ten czas: dobrze, że jesteście.
   Marcin
   (sent: 7 czerwca 2004, 20:33)

   Szczęść Boże!
   Na wstępie serdecznie i gorąco pozdrawiam O. Sergiusza oraz br. Ananiasza. Dziękuje Wam za udanie zorganizowane i przeprowadzone dni skupienia, po których każdy wyjechał z Chorzowa przepełniony miłością i chęcią dzielenia się chlebem.
   Te dni dały mi dużo do myślenia. Przeżyłam je z taką franciszkańską radością, dobrocią. Poznałam wielu ciekawych ludzi, za którymi już tęsknie (szczególnie jeden z gości :-D) a przede wszystkim dużo się od nich nauczyłam. Bardzo wiele dowiedziałam się o wspólnocie, gdyż właśnie to był główny temat, ale był też czas poświęcony na zabawę i tańce.
   Ojciec Sergiusz jest naprawdę mądrym człowiekiem, z którym w wielu rzeczach się zgadzałam. Wspaniale prowadził konferencje, a br. Ananiasz spisał się b. dobrze jako prawa ręka O. Sergiusza.
    Ostatnie godziny przed pożegnaniem nie były za wesołe, gdyż nikt nie chciał wracać do domu oraz do normalnego, szarego świata. Wszyscy już tęsknimy za sobą nawzajem i czekamy z niecierpliwością na kolejne dni skupienia, które odbędą się dopiero w październiku (kilka dni przed moimi urodzinami, więc będzie to dla mnie wspaniały prezent).
   Na koniec jeszcze raz wielkie Bóg Zapłać i to nie tylko ode mnie, za wspaniale przeżyte dni we wspaniałej wspólnocie!
   Z Bogiem!
   AleXandra
   (sent: 7 czerwca 2004, 17:36)

   Dzielić się wiarą jak chlebem…
   Nasze dni skupienia rozpoczęły się 4 czerwca, w piątek o godz. 18.00. Na samym początku przywitali nas bracia franciszkanie. Później odbyła się Msza św. Potem zjedliśmy pyszną kolacyjkę. Adorowaliśmy Jezusa, no i udaliśmy się na "spoczynek w Panu" [do łóżek albo na podłogę!:))]. Jednakże z cieplutkich i wygodnych posłanek byliśmy zmuszeni wyjść o 7.30 w sobotę. Zaraz po modlitwach rozpoczął się dzień pełen wrażeń. Poważne konferencje przeplatały się z zabawnymi pracami w grupach, które były prowadzone przez naszych przesympatycznych i nieco zwariowanych braci oraz specjalnie zaproszonych gości – br. Rafała (cystersa) i o. Witosława. Na zakończenie dnia odbył się "mini-kurs" tańca. Dawaliśmy z siebie wszystko tańcząc SAMBĘ, MISIE czy bawiąc się w ŁOSIE!
   W niedzielę, po rannych modlitwach i pysznym śniadanku wybraliśmy się na Mszę św. prymicyjną do o. Rajmunda. Po obiedzie zakończyliśmy dzień skupienia.
   Ten dzień skupienia dostarczył nam wielu wrażeń: tych zabawnych jak i poważnych, które skłoniły nas do przemyśleń na temat wspólnoty i braterstwa w dzisiejszym świecie. Dlatego pragniemy dzielić się wiarą jak chlebem…
   Ewelina
   (sent: 6 czerwca 2004, 21:06)

Zostaw komentarz