Listy od Was do nas – 2005 rok

   Listy nadesłane po Adwentowym Dniu Skupienia (16-17 grudnia 2005):

   Spotkaliśmy się w Chorzowie w Centrum, aby lepiej przygotować się na Boże Narodzenie. Te dni skupienia były dla mnie niezwykłe. Po raz pierwszy czułem, że naprawdę jestem gotowy na przyjście naszego Pana!!! Była niesamowita atmosfera. Nieliczna grupa sprzyjała atmosferze skupienia i zadumy. Ekipa Trzech Towarzyszy bardzo dobrze zagospodarowała ten czas. Były chwile do osobistej adoracji, czas na pojednanie z Bogiem i jak zawsze konferencje połączone z ćwiczeniami, dzięki którym zastanawiamy się nad sobą. Bardzo dziękuję wszystkim za miło spędzony czas!!!
   Adam
   (sent: 28 grudnia 2005)

   Listy nadesłane po Franciszkańskich Dniach Skupienia "Greccio" (9-11 grudnia 2005):

   Chciałbym się podzielić swoimi przeżyciami i wrażeniami po dniach skupienia "Greccio". Otóż były to najlepsze dni skupienia na jakich do tej pory byłem, a zaliczyłem już ich około ośmiu. Nie chodzi tutaj o to, że atmosfera była inna niż zwykle, że ludzie byli bardziej otwarci, ale chodzi o temat tych dni – "Rodzina". Dziękuję Panu za to, że dał mi poznać w te dni jak naprawdę powinna wyglądać rodzina i czym w ogóle ona jest. Do tej pory nie zdawałem sobie z tego sprawy, że ja też w jakiś sposób wpływam na to, jak nasza rodzina wygląda. A szczególnie dotarły do mego serca dwa momenty: 1. Kiedy pan Stanisław powiedział, że w człowieku dojrzewającym jest taka pustka, puste miejsce, które jest przeznaczone na nasze powołanie. 2. Świadectwo O. Kasjana. Nie uwierzycie, ale w 3/4 zauważyłem, jak życie moje jest podobne do życia O. Kasjana kiedy był w moim wieku. Kiedy O. Kasjan mówił o swojej rodzinie, to czułem się, jakby mówił po części o mojej. Niesamowite uczucie. I dzięki temu teraz inaczej patrzę na moich rodziców. Chociaż wiem, że nie od razu atmosfera w domu się zmieni, ale wierzę, że dzięki modlitwie i konkretnej postawie wobec tego problemu, z biegiem czasu wszystko się pozmienia. Na zakończenie powiem tylko, że od soboty wieczora chodzi za mną jedno, pewne krótkie zdanie, które daje mi dużo do myślenia, a mianowicie: "[…] Pan dał mi braci […]".
   Pozdrawiam
   PAX ET BONUM
   Izrael
   (sent: 13 grudnia 2005)

    Te dni dały mi bardzo dużo… miedzy innymi odkryłem w sobie dar rozmowy, zauważyłem że ludzie mi ufają, bo zwierzają się i chcą usłyszeć moją opinię, czasem potrzebują tylko się wyżalić… Wiem, że znalazłem się we właściwym miejscu we właściwym czasie. Gdyby nie te DS i Sakrament Pokuty nie wiem kiedy poszedłbym do spowiedzi… Dzięki tym dniom moja dusza się oczyściła i jest znowu wolna i świeci blaskiem. Dzięki spotkaniu z rodziną Laszko, dzięki nim, zauważyłem ze rodzina zależy również od dzieci… czyli także ode mnie, że nie zawsze w rodzinie jest kolorowo, ale to nie znaczy że rodzina jest zła itd. Jestem pewien, że to nie są jedyne owoce tych rekolekcji, że jeszcze ujrzę kolejne – na pewno kolejnym owocem są nowe znajomości. Dziękuje wszystkim ojcom i braciom i wszystkim, których poznałem. Dziękuję również Bogu za to, że dał mi znać przez Adasia o tych DS – zapewne nie były to pierwsze i ostatnie DS u franciszkanów w moim życiu. Za to wszystko co owocuje w moim sercu i będzie owocowało chwała Panu!
   Mateusz
   (sent: 13 grudnia 2005)

   Listy nadesłane po Franciszkańskich Dniach Skupienia "Carceri" (18-20 listopada 2005):

   […] bardzo się cieszę, że trafiłem do Was na Dni Skupienia. Było świetnie, atmosfera była wspaniała, wszyscy ludzie otwarci na nowe znajomości. Bracia i Ojcowie także miło nas przyjęli. No i przede wszystkim wreszcie mogłem poznać jak mniej więcej wygląda życie w zakonie oraz poznać was jako jedną wielką rodzinę.
   Także konferencje Ojca Sergiusza oraz O. Dymitra pokazały mi, że życie misjonarza wcale nie jest takie, jakim je sobie wyobrażałem. Oczywiście nie myślałem, że jest usłane różami, ale nie sądziłem, że jest aż tak ciężko. Również konferencja Ojca Kasjana pozwoliła mi szerzej spojrzeć na pojęcie śmierci. Uświadomiłem sobie, że śmierć wcale nie jest odległą sprawą, ale czymś, co może przyjść, kiedy się tego najmniej spodziewamy. "(…) Nie znacie dnia ani godziny(…)".
   Paweł
   (sent: )

   Moje przyjazdy na dni skupienia są,dośc zabawne,bo przyjeżdżam kiedy Bóg chce i to w dosłownym znaczeniu, tego stwierdzenia;) […]
   Co do samych dni,były dobre i chyba pierwszy raz je przeżyłam…
   Trafiały w moje serce kazania, jak miecz obosieczny i sądze,że o owocach tych dni, można bedzie mówic za jakiś czas,bo teraz Bóg zasiał w naszych sercach ziarno, a ono nie zakwita od razu, nie mówiąc już o dojrzałych owocach….do tego potrzeba czasu,cierpliwości i pielęgnacji – poprzez rozmowe z Jezusem i ufność w Jego plan,w stosunku do nas…..wiem z doświadczenia, że owoce dojrzewają wtedy, gdy będą nam one najbardziej potrzebne/pożądane, tzn.w odpowiednim czasie….może to będzie jutro,a może za pół roku, ale Bóg doskonale wie co robi, bo dla Niego ważne jest całe nasze życie, a nie tylko mały wyrywek z naszego życiorysu…
   Dość ciekawym doświadczeniem,było również pisanie własnej mowy pożegnalnej i dotknięcie tego tematu, o którym nikt nie chce mysleć, a co dopiero rozmawiać…
   Ewunia
   (sent: )

    Było świetnie Naprawde się ciesze, że dowiedziałem się, że jest coś takiego jak dni skupienia i poznać bliżej "brązowych".
   Pozdrowionka 4 all Mam nadzieje, że zobaczymy sie wszyscy w grudniu.
   Piotrek
   (sent: )

   Witam to były moje pierwsze Dni Skupienia, ale chyba nie ostatnie Było po prostu super! Cieszę się, że Szymek mi powiedział, że coś takiego w ogóle jest Dzięki Ci:* Aż trudno wrócić do rzeczywistóści. Pozdrawiam wszystkich uczestników i "brązowych"!
   Ania W.
   (sent: )

   Cieszę się niezmiernie, z tego, że mogłam uczestniczyć w Dniu Skupienia "Carceri".
Szczęśliwie, nie miałam zajęć na uczelni i najostatniejsze miejsce się zwolniło
Był to dla mnie wspaniały czas – modlitwy i miłości, przeplatany opadami śniegu! atmosfera niczym z rekolekcji maturalnych!
   …dziękuję za wszelkie dobro.
   Marta
   (sent: )

   Listy nadesłane po WAKACJACH Z CHRYSTUSEM 2005:

   Wieluń, 18-23 sierpnia 2005

   Super pomysł z tym milczeniem, które jednak (na szczęście) miało ograniczony wymiar czasowy. Miejsce i nastrój klasztoru w Wieluniu sprzyjał właśnie takiej formie rekolekcji. Piękny klasztor otoczony bujną zielenią ogrodu. Tak łatwo było się tam modlić, wyciszyć i uspokoić. Był czas na wszystko: na milczenie, na rozmowy i konferencje, ale i na rozrywkę. Chyba nikt nie zdaje sobie sprawy jak dobrze można się bawić na grillu z Franciszkanami. Ojczulkowie i braciszkowie okazali nam tyle życzliwości i serdeczności ile można otrzymać chyba tylko w domu rodzinnym. To bardzo, bardzo miłe. Można było zapomnieć o problemach i troskach świata poza klasztornymi murami.
   Bóg zapłać za poświęcony nam czas, za uśmiech każdego dnia, za waszą życzliwość i wspólne modlitwy. Warto było tam być. Mam nadzieje ze jeszcze kiedyś powtórzę taką rekolekcyjną przygodę.
   Michał
   (sent: 29 sierpnia 2005)

   Rekolekcje w Wieluniu były dla mnie czasem refleksji nad własnym życiem i odpoczynkiem od zgiełku codzienności. Klimat tam panujący nastrajał do modlitwy. Życzliwośc ojców zapewniała iście rodzinną atmosferę. Polecam każdemu, kto chce pomyśleć i przeanalizowac swoje dotychczasowe życie. Jest czas na wszystko: modlitwę, wykłady, rekreacje itd. Gorąco zachęcam.
   Tadek
   (sent: 24 sierpnia 2005)

   Cieszyn, 1-6 sierpnia 2005

   Dla mnie największym plusem tych wakacji było poznanie nowych ludzi, a także pogłębienie swojej wiary.
   Było naprawdę wspaniale, przybliżyłem się do Boga, nauczyłem się jak być dobrym chrześcijaninem. Tylko te pobudki były za wcześnie.
   Było bardzo sympatycznie, warto było pojechać. Podobał mi się program i mimo złej pogody nie było nudno.
   Przez te kilka dni można było dowiedzieć się czegoś więcej o św. Franciszku, a także pogłębić wiarę.    Ojcowie i braciszkowie też byli spoko.
   niektórzy uczestnicy
   (sent: 7 sierpnia 2005)

   Listy nadesłane po Franciszkańskich Dniach Skupienia "Rivotorto" (10-12 czerwca 2005):

   Dni Skupienia okazały się być dla mnie bardzo ważnym czasem, owocnym w kontemplację i modlitwę. Pomogły mi otworzyć się i oczyścić swoje serce.
   Doświadczyłem wiele ciepła i dobroci od Was i tych, którzy przyjechali. Ten czas dodał mi wiary i nadziei, ale też radości.
   …dlatego niech nawet Ojcu przez myśl nie przejdzie, że dla kogokolwiek był to czas zmarnowany.
   Paweł
   (sent: 17 czerwca 2005)

   Witam!
   Za każdym razem, jak piszę po powrocie z FCMP, muszę się strasznie wysilać, żeby ująć w słowa te wszystkie wrażenie, uczucia, emocje… żeby opisać jak było… a i tak nie udaje mi się to nawet w połowie… No więc cóż mogę napisać…
   Było po prostu fantastycznie – jak zwykle czułam się jak w domu..[najbardziej niesamowita sprawa],
   > skupiona i modląca się.. skoncentrowana.. rozśpiewana [jeśli czasem za bardzo, to wybaczcie.. ;)]
   > wsłuchana w ludzi i w ciszę [czyt. w Niego..], jakoś tak inaczej patrząca na wszystkie sprawy… bardziej obiektywnie? może…
   > przyjęta pod Wasz dach, syta, przyodziana, z uleczoną duszą, NIEopuszczona – otoczona ludźmi, których .. kocham! 🙂
   > radosna, szczęśliwa – uśmiech gościł na mojej twarzy chyba tak często, jak nigdy dotąd :)))
   Służba porządkowa i organizatorzy DS w postaci Braci, przyszłych Braci i nie-Braci, spisali się znakomicie, mimo iż przybyło nas blisko 80 "zapaleńców" [jak to napisał ktoś na forum;)].
   Konferencje, rozważania, adoracja, Eucharystia, modlitwy w ciągu dnia, wspólne posiłki…
   Po Bożemu było…
   z Pokojem & Dobrem
   z miłością
   z dawaniem siebie innym
   Za to z serca dziękuję.. było pięknie! A "piękno jest to, co czyni człowieka lepszym"…
   Z franciszkańskim pozdrowieniem dla Was wszystkich,
   Daga
   PaX
   (sent: 14 czerwca 2005)

   Pokój i Dobro!
   Rivotorto było moim pierwszym dniem skupienia w Chorzowie i mam nadzieję, że nie ostatnim:) Trochę obawiałam się przyjazdu tam, ale było świetnie. Atmosfera, jaka panowała wśród uczestników była naprawdę bardzo ciepła i przyjazna. Czułam się tam bardzo dobrze i nie żałuję czasu, jaki tam spędziłam. Ojcowie i bracia również mieli w tym swój niemały udział:) To skupienie pozostawiło we mnie wiele dobra, pokoju, miłych wspomnień i kilka rzeczy do przemyślenia. Jeśli mogę dodać jakąś uwagę to podobałyby mi się trochę dłuższe adoracje:) Poza tym było naprawdę w porządku.
   Dziękuję za wszystko i pozdrawiam serdecznie wszystkich Franciszkanów:)
   Hania – Stanowice
   (sent: 13 czerwca 2005)

   Listy nadesłane po Franciszkańskich Dniach Skupienia "San Damiano" (18-20 marca 2005):

   I znowu tak szybko minęły długo wyczekiwane dni skupienia… ZA szybko!
   Podobnie jak Paweł – ledwo się zadomowiłam, a już trzeba było wyjeżdżać, bo czas radosnego bycia razem dobiegł końca…
    Trzeba było opuścić "brązowe Cesarstwo" – FCMP, integrujący nas i tętniący zawsze życiem refektarz, gwarną aulę, ciche oratorium, schludne korytarze klasztorne, zielony już wirydarz i przede wszystkim Braci.
   W kwestii organizacyjnej – jak zawsze wszystko bez zarzutu, tym razem nawet Padre podzielił nas na grupy, którym przewodniczył jakiś Braciszek i które pełniły różne dyżury. Najzabawniejszym było chyba usługiwanie innym przy posiłkach – czuliśmy się jak kelnerzy.
   Za każdym razem czas w Chorzowie biegnie coraz szybciej… ale dzięki dniom skupienia zmieniło się też do tego moje nastawienie. Już nie żałuję, że muszę wracać, wyjeżdżać, wszystkich opuszczać… teraz patrzę śmiało przed siebie i szukam okazji, jak mogę innym wokół siebie pokazać to, czego nauczyłam się w Chorzowie, pokazać im Boga. Uczę się tego u Was i za to stokrotne dzięki!
   Po takiej dawce Ducha i pozytywnej energii mogę śmiało iść do szkoły i udowadniać innym, jak ważną rolę może odgrywać osoba świecka w życiu Kościoła, jeśli tylko zechce.
   Dzięki za wszystko jeszcze raz, za ciepłe przyjęcie mnie, za rozmowy – te na wesoło i te poważne, za szczery uśmiech, po prostu za to, że jesteście!
   PaX
   Daga
   p.s. ćwiczyłam w domu z jajkiem – udało się! 😉
   (sent: 23 marca 2005)

   Pokój i Dobro!
   Witam serdecznie i pozdrawiam całe Centrum. Czas szybko przeleciał i nim się obejrzałem już minęły dni skupienia. No jak zwykle chciałbym podzielić się z wami moimi wrażeniami, przeżyciami. Otóż jak zawsze było wspaniale. Wiele się nauczyłem od was a poprowadzone konferencje dostarczyły mi nowych wiadomości. Dzięki za tak dobrze zorganizowany czas, w którym nie brakowało modlitwy, wyciszenia, konferencji, rozmów i zabaw. Dziękuję wam bardzo za tą atmosferę radości, której nigdy nie brakuje w waszym centrum. Jestem ogromnie wdzięczny za wszelki poświęcony mi czas.
   Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
   Paweł
   (sent: 22 marca 2005)

   Witajcie!
   Było naprawdę super. Wspaniale spędzony czas w miłym towarzystwie.
   To dobrze, że potrafimy być ze sobą na modlitwie i poczas pogodnych wieczorów(nigdy wcześniej nie uśmiałam się tak jak przy pytaniach ze "Skrzynki"), słuchając konferencji lub jedząc posiłek…
   Jesteśmy tak różni ale zarazem tak wiele nas łączy. Łączy nas Centrum, bracia i rekolekcje. One dają nam(napewno mnie) siłę do dalszego przebywania w świecie, który potrafii naprawdę być okrutny. Okrutny w swym niezrozumieniu.
   Ewa
   (sent: 22 marca 2005)

   Listy nadesłane po rekolekcjach dla maturzystów (24-29 stycznia 2005):

   Pokój i Dobro!
   Chciałbym podzielić się z wami moimi wrażeniami z rekolekcji dla maturzystów. Rekolekcje przeżyłem radośnie, atmosfera, jaka panowała była tak wspaniała, że nie da się tego opisać. Bardzo się cieszę, że przyjechałem do was, bo takie dni wyciszenia były mi bardzo potrzebne. Czas nieubłaganie bardzo szybko przeleciał i ani się nie obejrzałem trzeba było już wracać do domu (żal odjeżdżać). "Baterie mam naładowane", więc jestem gotowy do codziennych zmagań. Za wszystko bardzo wam dziękuje. Pozdrawiam wszystkich FRANCISZKANÓW i uczestników tych rekolekcji: Marcela, Jacka, Wojtka, Adama, Łukasza, Marcina, Martę, Anię, Patrycję i Anię.
   Dzięki. Pozdrawiam serdecznie.
   Paweł
   (sent: 3 lutego 2005)

   Pokój i Dobro!
   No i już minął tydzień (no prawie) od wyjazdu. Patrząc tak z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że czas rekolekcji był mi strasznie potrzebny. Teraz czuję wewnętrzny spokój i nie przeraża mnie tak bardzo ten czas który nadchodzi dużymi krokami. Same rekolekcje były wspaniałe. Po raz kolejny czułam się jak w rodzinie. Strasznie żal mi było opuszczać Chorzów ale przecież teraz muszę tę radość roznosić po innych ludziach i dawać świadectwo mojej wiary. Dziękuję za ten czas spędzony z wami. Uwierzyłam w siebie i w swoje siły dziękuję.
   Pozdrawiam
   Pati (królowa)
   (sent: 3 lutego 2005)

   Jest 1:40 w nocy… Jest mi zimno i siedzę opatulona swetrem… Jak wczoraj, przedwczoraj i jeszcze przez kilka wcześniejszych dni… Przypominam sobie twarze ludzi, których poznałam. Którzy byli ze mną przez ten czas. Czas, który nie chciał się zatrzymać, kiedy tego chciałam. Czas, który już nie wróci. Czas, który był dla mnie odskocznią od codziennego zabiegania, nauki, ciągłego stresu. Czas, który mogłam spędzić na spotkaniu z Bogiem w ciszy kaplicy i radosnej obecności drugiego człowieka. Czas siania. Zbierać plon będę potem…
   W podziękowaniu za wspólnie spędzony czas
   Ania z Chorzowa
   (sent: 30 stycznia 2005)

   Moje pierwsze wrażenie po przybyciu tutaj (Centrum) było naprawdę bardzo pozytywne. Można spotkać tutaj wielu ciekawych ludzi i porozmawiać z nimi. Można podzielić się również swoimi przeżyciami, a także poznać lepiej siebie, Boga i drugiego człowieka. Naprawdę warto tu przyjechać i na pewno nie jest to czas stracony.
   J.T.
   (sent: 29 stycznia 2005)

Zostaw komentarz