Listy od Was do nas – 2010 rok

   List nadesłany po Franciszkańskich Dniach Skupienia "Carceri" ( 5-7 listopada 2010):
 

   Pokój i dobro!
   Listopadowy pobyt u „Trzech Towarzyszy" był moim pierwszym tego typu wypadem. Co ciekawe, jako swój cel wybrałem Franciszkańskie Centrum Młodzieżowo-Powołaniowe znajdujące się prawie trzysta kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Początkowo był strach. W końcu miałem wyruszyć do całkiem nieznanego mi miejsca i kompletnie nieznajomych ludzi. Jak to będzie? Co to będzie? Na szczęście (!!!) pokonałem tę obawę i „zaklepałem" sobie miejsce u o. Idziego. Jak się okazało, moje początkowe wątpliwości były bezpodstawne. Już po kilku pierwszych minutach spotkania w gronie uczestników Dni Skupienia, na swojej skórze odczułem, że panuje tam przyjazna atmosfera. Wszyscy byli roześmiani, rozśpiewani i nad wyraz szczęśliwi. Dość szybko udzieliło mi się ich niezwykle pozytywne nastawienie. Przeprowadziłem wiele ciekawych rozmów z wieloma ciekawymi osobowościami obecnymi na spotkaniu.
   Byłoby niesprawiedliwym posunięciem z mojej strony, gdybym nie podzielił się z innymi moimi przeżyciami. Dni Skupienia „Carcerii" były niesamowitym przeżyciem. Kilkakrotnie o tym wspominałem i wspomnę jeszcze raz: wcześniej nawet sobie nie wyobrażałem, jak pożytecznie można spędzić dzień wyciągając z każdej chwili jak najwięcej. Msze Święte, adoracje, medytacje biblijne, rozmowy, konferencja, a nawet posiłki – wszystko to sprawiło, że w Chorzowie czułem się wyśmienicie. Ciekawa odmiana po bezmyślnie i bezpowrotnie traconym na różnorakich głupotach czasie. Poznałem kilka fascynujących osób i przeprowadziłem masę ciekawych konwersacji. Co najważniejsze, przypomniałem sobie wreszcie, co jest moją misją tu: w domu, w szkole, wśród przyjaciół i rodziny.
   Pragnę wyrazić moją wdzięczność dla ojców: Idziego, Oktawiusza, Walentego; braci: Honorata, Symeona, Euzebiusza, Tymoteusza, Ignacego i jeszcze kilku innych, których imion nie zdążyłem się nauczyć (przepraszam!). Może wydawać się to komuś dziwne, ale każdy z nich na swój sposób mi pomógł. Kto i w jaki sposób, pozostawię w swoim sercu i pamięci. Zwłaszcza, że są pewne uczucia, które niezmiernie trudno mi jest ubrać w odpowiednie słowa. Kończąc już, zachęcam wszystkich, którzy się wahają przed wyjazdem do „Trzech Towarzyszy", by pokonali swoje bezsensowne obawy i przyjeżdżali – bez względu na liczbę kilometrów.
   Jeśli pragniesz odkryć na nowo Boga w sobie i bliźnich, nie masz się nad czym zastanawiać. Gwarantuję Ci, że spędzisz tu niezapomniane i pożytecznie wykorzystane chwile. Porzuć wątpliwości, przyjedź do Chorzowa!
   Grzesiek, Zakopane
 

(sent:10 listopada 2010)

 

   Listy nadesłane po Europejskim Spotkaniu Młodych Taizé w Poznaniu (29 grudnia 2009 - 2 stycznia 2010):

   Pierwszy raz uczestniczyłam w Europejskim Spotkaniu Młodych. Wierzę w to, że w naszym życiu nie ma przypadków, dlatego gdy o. Idzi zaproponował mi wspólny wyjazd do Poznania nie wahałam się powiedzieć tak. Nigdy wcześniej nie słyszałam nic o wspólnocie Taize ani o ESM. Dlatego też nie miałam żadnych szczególnych oczekiwań związanych z tą pielgrzymką. Chciałam jedynie zobaczyć i poznać ludzi, którzy przyjechali z różnych zakątków świata, by móc wspólnie się modlić, którzy nie wstydzą się swojej wiary i tego, że Bóg zajmuje w ich życiu szczególne miejsce. Muszę przyznać, że moje oczekiwania spełniły się w 100%. Trudno to opisać słowami, ale to niezwykłe przeżycie kiedy ponad 30 tys. ludzi zgromadzonych w jednym miejscu zaczyna wychwalać i uwielbiać Boga wspólną modlitwą i śpiewem. Bariery językowe, rasowe, narodowe… zanikają, wszyscy tworzą jedną wspólnotę dzieci Bożych. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w ESM był to dla mnie bardzo wyjątkowy i owocny czas.

   Dziękuję wszystkim, którzy wraz ze mną udali się w tę "pielgrzymkę zaufania".

   W szczególności o. Idziemu za zaproszenie i towarzyszenie.
   Oktawia z Tychów

 

(sent: styczeń 2010)

 

   Dane mi było przezywać ostatniego Sylwestra w Poznaniu na Europejskim Spotkaniu Młodych w Duchu Taize. Bardzo chciałam właśnie tam spędzić ten czas. Wyjazd udał się, dzięki FCMP. Początki były ciężkie, walka na modlitwach o to by nie zasnąć, by myśli biegły ku Bogu, który jednoczył obecnych tam Chrześcijan różnych odłamów. Rozmowy w parafiach, z ludźmi z zagranicy przełamały nieśmiałość językową. Na szczęście mieszkaliśmy u polskich rodzin. To również było ciekawym doświadczeniem. Panuje wiele stereotypów, dotyczących Poznaniaków, jednak pobyt u nich, wspólne rozmowy obaliły wszystkie.

   Dziękuję Bogu za ten czas, za całą naszą sześcioosobową grupę, za o. Idziego, który to zorganizował, s. Bernardę i s. Teresę, które pomagały mu nas upilnować. Polecam każdemu tego typu wyjazdy, zwłaszcza jeśli są organizowane przez Centrum.

 

   Idalia z Bierunia

 

(sent: styczeń 2010)

 

   Poznań? Jadę! – Jak dzisiaj pamiętam kiedy 02 stycznia 2009 roku w wiadomościach usłyszałem iż kolejne europejskie spotkanie młodych odbędzie się w stolicy Wielkopolski.  Jak zawsze była to zresztą deklaracja wypowiedziana bez zastanowienia, o której zapomniałem. Do dnia kiedy o organizacji wyjazdu przeczytałem na FCMP Trzej Towarzysze. No i stało się, pierwszy raz postanowiłem zaryzykować. Nie wiedząc czym jest Taize – albo wiedząc tylko  co nie co – jak wygląda ich modlitwa i na czym owo spotkanie w ogóle polega, zgłosiłem chęć uczestnictwa. Kilka dnia, a nawet godzin przed wyjazdem pojawiły się dylematy ale po co? z kim? bez znajomości języka?!. Po spotkaniu towarzyszy w Chorzowie wątpliwości stopniowo odpływały.

   Z perspektywy czasu wiem, że była to najlepsza z decyzji. Kilkudniowe przygotowanie do sylwestra w ciszy, modlitwie, wśród wspaniałych ludzi bardziej umocniło postanowienia, dodało siły i energii aby w nowy rok wejść z Bogiem. Grupowe spotkania, w których język obcy nie był obcy – pewnie dlatego że język wzajemnego szacunku i miłości w całym świecie jest taki sam – pokazały jak wiele ludzi myśli podobnie o Bogu, wierze i miłości.
   Pewnego dnia otrzymałem ulotkę z napisem "Otwórz serce" nie zdawałem sobie sprawy jak ważne jest ono do wewnętrznej przemiany, jak patrzenie sercem pomaga w zrozumieniu świata, aż do momentu gdy w trakcie jednej z medytacji brata z Taize padły następujące słowa: " Bóg się nie poddaje, każdego dnia sieje ziarna. Jednak aby wydały one dobry owoc musi być żyzna ziemia, nią  zaś jest dobre, czyste serce". Mam nadzieje że to właśnie spotkanie doprowadziło do tego, iż ziarno rzucane w ciągu pięciu poznańskich dni spadło na odpowiednio "użyźnione serce". 
   31 grudnia 2009 pierwszy raz przeżywałem przejście w nowy rok w tak doborowym, międzynarodowym towarzystwie. Życzliwość ludzi z państw europejskich i samych mieszkańców Poznania przeszła najśmielsze oczekiwania.
   Bardzo gorąco dziękuję Ojcu Idziemu, siostrom Bernardzie i Teresie za wspaniale wypełniony czas oraz możliwość wejścia w nowy rok z dodatkową siłą, to dzięki Wam jeszcze mocniej pojąłem słowa – mam nadzieje, że nie tylko Ja -  iż: "Szczęście (miłość) jest jedyną rzeczą, którą dzieląc mnożymy".
   I Wam wszystkim życzę abyśmy dokonywali podziału miłości i doprowadzali do jej rozrostu w 2010 roku.
   Z Bogiem!
   Artur z Radzionkowa

 

(sent: styczeń 2010)

Zostaw komentarz