Listy od Was do nas – 2012 rok

   List nadesłany po "Jubileuszu 10-lecia FCMP "Trzej Towarzysze" " (6 października 2012):

 

   10-lecie FCMP „Trzej Towarzysze" / wspomnienie

 

   Tydzień temu minęły oficjalne obchody 10-lecia Franciszkańskiego Centrum Młodzieżowo – Powołaniowego „Trzej Towarzysze" w Chorzowie. Jestem niezmiernie wdzięczny organizatorom za trud przygotowania tego wydarzenia i możliwość wspólnego dziękczynienia. Msza św. pod przewodnictwem o. Biskupa Damiana Muskusa była pięknym znakiem jedności z Kościołem w Polsce, któremu są bliscy ludzie młodzi.
   Poniżej dzielę się z Wami moim doświadczeniem nie tylko tego wydarzenia, lecz również refleksją nad tym, co się tutaj wydarzyło przez ostatnie dziesięć lat i jak to odbieram patrząc na Centrum już pewnego dystansu.

   SŁOWO
   To, co uderzyło mnie w homilii biskupa, to przede wszystkim fakt, iż wspomniał jak ważne jest w działalności pasterskiej, zwłaszcza młodzieżowej odpowiednie przygotowanie, kompetencje, regularna obecność i pasja. Wspomniał także o ryzyku zaćmiewania Jezusa własną osobą w roli wychowawcy czy też duszpasterza młodzieżowego. Ta uwaga nie była (Broń Panie Boże złośliwa, wręcz odwrotnie, uważam, iż potrzebna, aby nie zapomnieć jaka jest rola pasterza i do kogo ma on prowadzić swoich podopiecznych). Obecność biskupa Damiana – naszego współbrata z Krakowa i jego słowa oraz postawa były dla mnie czymś ważnym, a dla moich współbraci ze wspólnoty w Chorzowie (tak sądzę), na pewno czymś potrzebnym do dalszego i owocnego zaangażowania w dzieło towarzyszenia młodzieży, cierpliwego prowadzenia procesu rozeznania powołania i odważnego kontynuowania dzieła bycia „z" i „dla" młodzieży („bliskiej" i „dalekiej").

   LUDZIE
   Warto wspomnieć obecność o. Józefa, który jako minister prowincjalny w 2002r. ustanowił oficjalnie nowy ośrodek działalności młodzieżowo-powołaniowej w Chorzowie. Wdzięczny jestem za obecność o. Ezdrasza – aktualnego ministra prowincjalnego, z którym pracowałem przez ostatnich 7 lat. Miło mi było widzieć wśród obecnych o. Antonina – wikariusza prowincji oraz o. Filipa – definitora prowincji. Częstym gościem w Chorzowie był o. Witosław, stąd jego przyjazd na uroczystość był niejako czymś zwyczajnym, lecz cenionym ze względu na jego liczne obowiązki. Nie można zapomnieć o tym, że o. Witosław, o. Petroniusz i ja przygotowaliśmy projekt Centrum. To, co istotne, to właśnie fakt, iż o. Witosław jako Rektor WSD w Panewnikach cieszy się owocami działalności Centrum w pierwszej osobie, gdyż na dzień dzisiejszy 100% braci w Seminarium przeszło w sensie dosłownym przez etap powołaniowy formacji w Chorzowie. Dlatego też trzeba tu też wspomnieć o braciach formacji początkowej, którzy przyjechali na obchody do Chorzowa i razem z młodzieżą, pod okiem o. Idziego sprawnie przygotowali wiele atrakcji (muzyczna obstawa „Biedaczyny", a ponadto serwowali ciasto, galaretki, naleśniki i chleb ze smalcem itd.). Nie może zabraknąć wzmianki o braciach z prowincji (i nie tylko), o o. Generale, o siostrach zakonnych, o wykładowcach, rekolekcjonistach, gościach, którzy przewinęli się w tych latach ze swoim świadectwem, kompetencją i dzielili się tym z nami. Osobne miejsce należy się o. Piotrowi jako administratorowi naszego portalu. Gdybyście tylko wiedzieli jaki on był cierpliwy ze mną i nadal taki jest z o. Idzim!!!

   Osobne miejsce zajmują w mym sercu ci WSZYSCY młodzi, którzy zjawili się w Chorzowie choćby na chwilę, żeby się z nami pomodlić, z nami porozmawiać i powspominać stare dobre czasy… Nie jestem w stanie wymieniać tu imion, lecz każde spojrzenie wyrażało radość i wdzięczność! Niesamowite były spotkania zwłaszcza z tymi, którzy założyli swoje rodziny i przyjechali ze swoimi pociechami. Wielu przyjaciół i znajomych, którzy odkryli swoje powołanie do życia konsekrowanego i kapłańskiego nie mogło być z nami, ale dobrze wiecie, iż sporo z nich przesłało swoje pozdrowienia przez esemesy, wpisy na forum czy też na fejsbuku. Dzięki za każdy gest pamięci i życzliwości☺

   Mówiąc o ludziach, trzeba koniecznie powiedzieć też o tych, którzy i bezpośrednio i pośrednio pomagali w różnych sprawach takich zwykłych (była kiedyś taka podstrona „Przyjaciele"). Otóż tu lista byłaby bardzo długa, lecz spróbujmy wspomnieć: o Marku i Sławku – malarzach, o ekipie z Mysłowic i Podłęża, o drukarzach i grafikach (z Krakowa, z Katowic i z Chorzowa), o kucharkach, o paniach z banku, o Maćku (digitalizował nasze zdjęcia), o Janku (żeby nam nie zabrakło ciepłej wody i ciepłych kaloryferów) i wielu wielu innych życzliwych nam duszach!

   Ciekawie było również obserwować w jaki sposób się odnosili do siebie „starzy" bywalcy Centrum i aktualna młodzież, której przypadło przygotować i organizować to wydarzenie. Pomimo tego, że się widzieli pierwszy raz w życiu (a może kojarzyli niektóre „gemby" z olbrzymich kolaży fotograficznych, które wiszą na ścianach korytarza Centrum), to jednak była jakaś cienka nić porozumienia, wspólnej radości, świadomość, że to przecież nasze wspólne święto.

   OWOCE
   Nie sposób tu opisać radości, emocji i życzliwości, która była obecna wśród nas w ciągu tych kilku godzin….a jeśli jeszcze do tego dołączymy owoce duchowe naszych relacji (rozmowy, porady, zwykłe słuchanie, sakrament przebaczenia…), to czasem ciarki przechodzą po plecach. Nie ma w tym jednak naszej zasługi…to Duch Pański tchnie kędy chce…i za to Mu chwała. Nie dla wszystkich kontakt z Centrum od razu kojarzył się ze świętem, radością, otwartością….niektórzy musieli doświadczyć pewnego rodzaju szoku, by stwierdzić, że tu nikogo do niczego się nie zmusza, że tu wymagania są stawiane stopniowo, lecz jesteś wolny…możesz zawsze odejść i…zawsze tu wrócić. I nie chodzi tu tylko o słynne nocne rozmowy w kuchni, a raczej relacje najpierw te ludzkie, a potem ta intymna, jedyna z Bogiem, który objawia się w Słowie, w Eucharystii, w przebaczeniu, w bracie, w koledze lub koleżance.

   Niejednokrotnie możliwość przyjazdu do Chorzowa, zatrzymania się, pogadania, spotkania dla wielu oznaczało pewnego rodzaju oazę bezpieczeństwa, dla innych było zmierzeniem się z własnym lękiem lub niepowodzeniami, a także wyzwaniem bardzo konkretnym do podjęcia rozeznania własnego powołania życiowego. I jak sami widzicie, staramy się Wam proponować odczytanie fundamentalnego powołania do życia i świętości, a potem, wedle potrzeby towarzyszymy na drodze rozeznania powołania specyficznego (do kapłaństwa, do życia zakonnego, do małżeństwa). I tu można śmiało podzielić się pięknymi owocami: przez ostatnie 10 lat pomogliśmy rozeznać powołanie wielu ludziom. Prawie setka wstąpiła na drogę życia konsekrowanego (najczęściej franciszkańskiego, ale nie brak innych zgromadzeń czy zakonów męskich); jakaś dziesiątka znalazła się w seminariach diecezjalnych; podobnie było z powołaniami żeńskimi (jakieś dziesięć dziewcząt wybrało życie zakonne i jedna dziewczyna wstąpiła do klarysek). Nie można tu zapomnieć o powołaniach typowo misyjnych w roli wolontariuszy świeckich oraz o małżeństwach. Ileż to par się poznało właśnie tutaj…ale niech sami o tym kiedyś opowiedzą!

   Hasło „Pomagamy wybrać!" nie jest tylko sloganem marketingowym, za nim stoją konkretni bracia, którzy z pomocą także specjalistów kościelnych i świeckich z różnych dziedzin byli do Waszej dyspozycji. Czasami praca z drugim człowiekiem nie była łatwa, czasem popełnialiśmy błędy… Muszę jednak podkreślić fakt wspólnego planowania, programowania, realizacji i podsumowania każdego wydarzenia. To z jednej strony uchroniło nas od banalnego powtarzania znanych „chwytów" w duszpasterstwie młodzieży, a jednocześnie pozwoliło na odkrycie ogromnego bogactwa drzemiącego w braciach służących w Centrum.

   Innym istotnym elementem (niestety nie zawsze stosowanym na miarę możliwości personalnych) jest działanie we wspólnocie. Nie można mówić o naszym Centrum wskazując tylko na jednego brata. To zawsze ma być grupa, wspólnota. Jeśli będzie inaczej…to Centrum podzieli losy innych ośrodków działających czy to z młodzieżą czy to pracujących na rzecz krzewienia kultury powołań.

   Grupa 20+ to naturalny owoc, który zrodził się z młodzieży młodszej związanej z Centrum i jednocześnie przybliżający młodzież dorosłą parafii. Spotkania się odbywają…nic dodać, nic ująć. Oby tak dalej.

Wiele owoców duchowych nie da się tu opisać…ale niechby ci, którzy tego dobra duchowego doświadczyli sami podzielili się tym doświadczeniem (wiele ich wypowiedzi na bieżąco ukazywało się na stronie internetowej).

   WYZWANIA
   Czy obchody dziesięciolecia działalności FCMP „Trzej Towarzysze" były potrzebne? Z mojego punktu widzenia tak. Przede wszystkim z dwóch powodów: 1. Żeby okazać wdzięczność Bogu i ludziom; 2. Żeby zweryfikować to, co było dobre; poprawić błędy; określić wyzwania na przyszłość. Myślę, że pierwszego punktu nie trzeba już dokładniej komentować. A co do drugiego, to -jak to było zwyczajem- trzeba zobaczyć w zmieniającym się kontekście Kościoła polskiego i lokalnego czy metodologia, treści i wymiar franciszkański działalności Centrum są nadal aktualne i można je śmiało kontynuować? Czy ludzie są do tej posługi przygotowani? Czego nas nauczyły popełnione błędy? (zgubiliśmy po drodze nasz teatr). Jak ich unikać w przyszłości? Czy potrafimy nadal odpowiadać na wyzwania nowej ewangelizacji w duchu franciszkańskim? Czy nasza propozycja (formacji formatorów i towarzyszenia młodzieży) jest nadal jak najlepiej przygotowana i realizowana? Czy przeżywany we wspólnocie charyzmat franciszkański nadal otwiera serca młodych ludzi na lepsze poznanie Boga, siebie samego, swego powołania życiowego? Czy być może rodzą się nowe pomysły, nowe wymagania i zapotrzebowania ze strony młodych? Czy potrafimy razem z nimi wejść w dialog i wspólnie wypracować odpowiedzi na te wyzwania? (listę wyzwań na pewno będzie jeszcze można uzupełnić, mamy bowiem do dyspozycji FoPo czyli Formację Powołaniową).

    PODZIĘKOWANIA
   Trudno je wyrazić słowami. Wydaje mi się, że każde radosne spojrzenie, którego doświadczyłem w tym czasie w Chorzowie jest jakby wzajemnym podziękowaniem. Z jednej strony skierowane jest ono do braci…dobrze, że jest Centrum….a z drugiej strony do podziękowanie młodym za ich zaufanie okazane nam. Bez obecności młodzieży, bez Waszego zaangażowania…Centrum byłoby tylko miejscem akcji duszpasterskiej, a według mnie udało się nam wszystkim, wspólnymi siłami, stworzyć przestrzeń dla Boga, dla relacji międzyludzkich, dla sympatyków św. Franciszka i św. Klary… Niech zatem ta przestrzeń trwa i zachęca w swej prostocie franciszkańskiej do wejścia w nią; niech ci, którzy jeszcze tu nie byli przyjdą i zobaczą!

 

o. Sergiusz

 

(sent: 14 pażdziernika 2012)

 

   List nadesłany po "Weekendzie franciszkańskim w klasztorze" (9-11 marca 2012):

   Witam – serdeczne podziękowania za możliwość uczestniczenia w Rekolekcjach Powołaniowych i doświadczenia franciszkańskiej wspólnoty oraz poznania wspaniałych ludzi. Czas pokaże jaki owoc wyda to spotkanie (mam nadzieje,że dla mnie był to kolejny krok w stronę zakonu) lecz pozytywne wspomnienia tych dni zawsze pozostaną w mej pamięci.
   Pozdrowienia dla Ojców Idziego , Izaaka i Ariela.

   Z wyrazami szacunku
   Krzysztof Nowak (Katowice)

 

(sent: 12 marca 2012)

Zostaw komentarz