Jerozolima – Ściana Płaczu

ZIEMIA ŚWIĘTA – JEROZOLIMA

ŚCIANA PŁACZU

 

 

   ŚCIANA PŁACZU – Z powodu świątyni, która jest zrujnowana, my siedzimy tu i płaczemy.
   Tymi słowami bolesnej litanii odmawianej przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie, chcę rozpocząć kolejny fragment wspomnień z Ziemi Świętej. Pielgrzymi wybaczą, że o nim nieco szerzej opowiem, bo mam szczególny sentyment do tego Narodu Wybranego. Ściana Płaczu to największa świętość Żydów. Różne nosi nazwy. Nazywa się go: Murem Płaczu czy Murem Zachodnim. Z cudownej jerozolimskiej świątyni tylko tyle dziś Żydom pozostało. W dodatku, nie jest to mur zburzonej świątyni, lecz część ściany dziedzińca, otaczającego świątynię. Ten więc ostatni ślad świątyni ma obecnie 28 m długości i 18 m wysokości. Jedenaście niższych warstw kamieni pochodzi z czasów Jezusa, jeszcze niżej położone 19 warstw leżą już w głębi ziemi. Ściana Płaczu zastępuje Żydom świątynię i według tradycji rabinackiej Bóg nigdy nie oddali się od Muru Zachodniego. Dla Żydów zatem stanowi symbol ich wiary i cel pielgrzymek z całego świata, miejsce czci poprzez pokolenia od czasów diaspory. Był czas, gdy Żydzi wypędzeni z Jerozolimy tylko raz do roku, mianowicie w rocznicę zburzenia świątyni w 70 r. po Chrystusie, mogli przybywać na to miejsce i opłakiwać narodową tragedię, stąd Ściana Płaczu. Z biegiem czasu, niestety, plac świątynny stał się śmietnikiem. Dopiero w VII w. po opanowaniu Ziemi Świętej przez islam, muzułmanie, budują tu swoją świątynię, Kopułę nad Skałą i meczet Al Aksa. Ale w ten sposób i z tego miejsca wyrzucono Żydów, opłakujących ruiny swojej świątyni. Nie pozostało im nic innego jak przenieść się ze swymi żalami i swoim płaczem pod resztkę ściany dziedzińca świątynnego, Ścianę Płaczu. Schodzą się więc na to miejsce Żydzi z całego świata, tu się modlą, wyrażają swoją radość, ale i smutek. Uroczyście obchodzi się tutaj rozpoczęcie szabatu w każdy piątek o zachodzie słońca. Do Ściany Płaczu zbliżają się o każdej porze dnia osobno mężczyźni w obowiązkowych jarmułkach czy innych nakryciach głowy, osobno kobiety, aby w cichej lub głośnej modlitwie, kołysząc się i kiwając monotonnie w różne strony, lub radośnie wyrażając w tańcach swoją radość – oddać cześć Jahwe. Żyd bowiem modli się całym sobą. Byłem kiedyś świadkiem jak Żydzi kładli jeden drugiemu ręce na ramiona, by przy śpiewach, podskokach poruszać się w koło. W tym jakby tanecznym rytmie zdają się być w transie, ekstazie, absolutnie nie zwracając uwagi na gapiących się turystów. Szczególnie uroczyście obchodzi się tutaj bar micwa, czyli uroczyste wprowadzanie trzynastoletnich chłopców w społeczność dorosłych. Odbywa się to każdego poniedziałku i czwartku rano. Żydzi często przychodzą do Ściany Płaczu w strojach rytualnych, w talitach (tałesach) tj. białych narzutach (szalach), z ciemnymi pasami u dołu, z frędzelkami oraz zwisającymi nitkami w czterech rogach (por. Lb 15,37-41). Zauważyliśmy, że niektórzy Żydzi przywiązują przed modlitwą do lewego ramienia i czoła filakterie (tefilin) tj. dwa pudełeczka w kształcie sześcianu (Pwt 6;8)., zawierające cytaty z Biblii (Pwt 6,4-9 i 11,13-21; Wj 13,1-10 o 13,11-16). Patrząc na modlących się Żydów, absolutnie nie zważających na gapiących się pielgrzymów i jakby w ekstazie skierowanych wyłącznie ku Bogu, podziwiamy ich pobożność, a jedna z naszych pań na ten widok wyszeptała, że już nigdy nie będzie brała udziału w naśmiewaniu się z Żydów.
   Skoro mowa o Ścianie Płaczu, warto przytoczyć teksty modlitw, jakimi się tutaj Żydzi posługują, szczególnie w rocznicę zburzenia świątyni jerozolimskiej. Piękne bowiem, rzewne i pełne skruchy są hebrajskie słowa bolesnej litanii, śpiewane na chóry:
   Z powodu pałacu, który jest zburzony –
   my siedzimy tu i płaczemy…
   Z powodu świątyni, która jest zrujnowana –
   my siedzimy tu i płaczemy…
   Z powodu murów, które są zrównane z ziemią –
   my siedzimy tu i płaczemy…
   Z powodu naszej wielkości, która od nas odeszła –
   my siedzimy tu i płaczemy…
   Ponieważ drogie kamienie świątyni leżą w pyle –
   my siedzimy tu i płaczemy…
   Ponieważ nasi kapłani zbłądzili i zeszli na złą drogę –
   my siedzimy tu i płaczemy…
   Ponieważ nasi królowie wzgardzili Bogiem –
   my siedzimy tu i płaczemy…

   Następnie chór na przemian z ludem modli się:
   Błagamy Cię, zmiłuj się nad Syjonem –
   i zgromadź razem dzieci Izraela…
   Śpiesz się śpiesz, Zbawco Syjonu
   i mów, jak pragnie Jeruzalem…
   Pozwól Syjonowi odnaleźć znowu swych królów –
   wzmocnij tych, którzy opłakują Jeruzalem…
   Daj, niech pokój i radość wrócą do Jeruzalem –
   spraw niech gałązka Jeruzalem puści
   i pączki wyda…

   Ściana Płaczu robi wrażenie, jakby wchłonął w siebie łzy, cierpienia i gorycz Żydów wszystkich pokoleń. Znanym zwyczajem Żydzi wkładają małe karteczki z tekstami życzeń i próśb w szpary między głazy Ściany Płaczu (rodzaj wypominków). Co jakiś czas specjalnym odkurzaczem wybiera sieje i grzebie na cmentarzu na Górze Oliwnej. Obecnie te "wypominki" mogą Żydzi z całego świata przesyłać do Jerozolimy telefaksem. Jak dobrze, że nareszcie Żydzi przestali być tułaczami, mają swój dom, swoją ziemię, . własne państwo i wreszcie swoje stałe miejsce pod słońcem. Po dwóch tysiącach lat tułaczki, poniewierania, prześladowania – nareszcie u siebie.
   Przybywając do Ściany Płaczu często także chrześcijanie kładą na nim swe dłonie, by modlić się do wspólnego Ojca, który jest w niebie, w przekonaniu, że ten mur i dla nas stanowi pewną świętość, jak to pięknie wyraziła katolicka siostra zakonna z Polski, pisząc: lubię chodzić modlić się z Żydami pod zachodnią ścianą. Jezus stał tu o 10-15 m wyżej, bo tam był wówczas poziom placu świątynnego, ale ten mur widział, może go dotykał. Chodził tu, siadał, przemawiał. Niektórzy z nas wkładali między szpary płyt muru swoje karteczki z prośbami, idąc śladami Jana Pawła II, który będąc przy Ścianie Płaczu także włożył swoje "wypominki" z prośbą o pokój dla tego tak niespokojnego i cierpiącego zakątka świata. Ściana Płaczu podzielona jest na część męską i żeńską. Żaden mężczyzna nie może zbliżyć się do Ściany Płaczu bez nakrycia. Kobiety nie mogą podejść w ubraniach zbyt kusych.
   Jaka szkoda, że stąd po schodach nie możemy wejść na Plac Świątynny, na którym znajduje się Kopuła nad Skałą i trzeci co do ważności (po Mekce i Medynie) meczet muzułmański Al Aksa. Jest dla nas niedostępny od kilku lat jako sprzeciw przeciw okupacji i wkroczeniu najwyższych przedstawicieli Izraela na ten teren. A przecież jest to teren święty nie tylko dla islamu, ale także dla judaizmu i chrześcijaństwa. Pielgrzymi, którzy po raz pierwszy przybywają do Jerozolimy, są zafascynowani widokiem ogromnej kopuły, lśniącej złotem w promieniach słońca, a nocą reflektorami świateł. Obiekt ten, górujący nad całym Starym Mieście, jest charakterystycznym symbolem Jerozolimy, dodajmy, muzułmańskiej Jerozolimy. Cały ten obiekt to najpiękniejsze dzieło sztuki arabskiej, a nawet uważa się go za jedną z najwspanialszych i najbardziej harmonijnych budowli na świecie. Muzułmanie o tym miejscu mówią: Dwa razy dziennie Allah spogląda na miasto Jeruzalem i zapewnia: Jesteś Edenem, moim ogrodem, świętym i wybranym. Mieszkający w tobie doznają mojej łaskawości, a opuszczający cię – mojego gniewu. Pięć pacierzy odmówionych w Jerozolimie oczyszczają pielgrzyma i czynią go tak nieskalanym jak w dniu narodzin. Jest to miasto w którym nie sposób zgrzeszyć. Skała jest środkiem świata. Wszystkie rzeki, morza i wiatry biorą swój początek spod tej skały. Z Jerozolimą wiąże się także legenda-podanie o pobycie tu proroka Mahometa. Tu przybył na skrzydlatym koniu, podarowanym przez Michała Archanioła, by stąd wyruszyć w swą nocną podróż do nieba. Przy końcu świata ze skały zabrzmi trąba sądu ostatecznego i tu Allah umieści swój tron. Zresztą w dniu zmartwychwstania Kaaba, największa świętość w Mekce, zostanie przeniesiona do Jerozolimy, jak oblubienica ze wszystkimi pielgrzymami, którzy ją odwiedzili. Teraz rozumiemy dlaczego wyznawcy Allaha przywiązani są do tego miejsca i o nie walczą.
   Ale Plac Świątynny, na którym wznosi się Kopuła Skały, jest szczególnym miejscem także dla Żydów. Przecież to właśnie tu znajdowały się trzy kolejne świątynie żydowskie, ostatnia zniszczona przez Rzymian, tak że nie pozostał po niej kamień na kamieniu. Niestety, to święte miejsce jest dla Żydów niedostępne. Nie mogą się tu modlić. Zresztą, Żydzi ortodoksyjni nie odważyliby się wejść na Plac Świątynny, bo uważają, że przez opanowanie tego miejsca przez nie-Żydów zostało ono zbezczeszczone. Chodzi też o to, by przypadkiem nie wejść mimochodem na miejsce najświętsze, które w czasach przed zburzeniem świątyni było dostępne jedynie i to tylko raz w roku, arcykapłanowi. Nie wiadomo bowiem dokładnie gdzie się znajdowało. Gorycz Żydów z powodu zburzenia dumnej świątyni potęgował fakt, że teren około świątynny, dostępny jedynie Żydom, a nie-Żydom pod karą śmierci zabroniony, teraz wszyscy bezkarnie przekraczali i przekraczają i bezczeszczą, jak to przejmująco wyraził psalm 79:
   Boże, poganie weszli do Twego dziedzictwa,
   zbezcześcili Twą świętą świątynią, zamienili Jeruzalem w ruiną gruzów.
   Rzucili zwłoki Twych sług
   na pokarm ptakom niebieskim,
   ciała Twoich pobożnych – dzikim zwierzętom…
   Staliśmy się pośmiewiskiem dla naszych sąsiadów,
   szyderstwem i urągowiskiem dla naszego otoczenia.
   Dokądże, Jahwe, będziesz się gniewał, czy na wieki?

   Miejsce święte dla wyznawców Allaha i Żydów. Ale i dla nas, chrześcijan jest to miejsce święte, choć także nie wolno nam się tu modlić. Uświęcone bowiem zostało przez samego Jezusa, który wielokrotnie te miejsca odwiedzał, tu przemawiał, uzdrawiał. Tu Jezus jako niemowlę został ofiarowany Ojcu Niebieskiemu przez Maryję i św. Józefa. Tu corocznie pielgrzymowała Święta Rodzina, a mały, dwunastoletni Jezus zatrzymał się aż trzy dni wprawiając w zdumienie uczonych w piśmie. Tu stanął w obronie świętości tego miejsca przepędzając przekupniów. Tu dostrzegł kobietę, która wrzuciła swój wdowi grosz do skarbony. Ten rozległy plac świątynny Jezus przemierzał wzdłuż i wszerz. Niemal każdy skrawek placu znaczyły ślady Jego świętych stóp i rozbrzmiewał Jego głos. Wystarczy tylko otworzyć Ewangelię, aby się o tym przekonać. Czytamy: A Jezus wszedł do świątyni. W świątyni podeszli do Niego niewidomi i chromi i uzdrowił ich. Wszedł do świątyni i nauczał. Chodził po świątyni. Usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się… Wychodził ze świątyni. Nauczał codziennie w świątyni. Przez cały dzień nauczał w świątyni, wieczorem zaś wychodził i noce spędzał na Górze zwanej Oliwną. Tu przyprowadzono kobietę, aby ją ukamienować. Dodać trzeba, że i Apostołowie tu przebywali po wniebowstąpieniu Pana. Tu się gromadzono. Wiele znaków działo się przez ręce apostołów wśród ludu. Trzymali się wszyscy razem w krużganku Salomona. Niezwykle odważne kazania, zwłaszcza św. Piotra powodowało, że cały lud zbiegł się do nich w krużganku, który zwano Salomonowym.
   A więc, święte miejsce wyznawców trzech wielkich religii monoteistycznych, wierzących w jednego i tego samego Stworzyciela nieba i ziemi, a nazwanego przez nas Bogiem, przez Żydów Jahwe, czy przez muzułmanów Allahem. Zakończmy refleksją: Jakie to smutne, że na tym placu świątynnym, gdzie Izraelczycy, chrześcijanie i muzułmanie powinni spotykać się w pokoju i miłości do tego miejsca – oni się nawzajem nienawidzą…

Ks. Alojzy Sitek

ZIEMIA ŚWIĘTA – JEROZOLIMA

Ściana Płaczu
© o. Piotr Mędrak OFM

 

Zostaw komentarz